Projekt ustawy został przyjęty przez rząd i ma teraz trafić do prac w parlamencie. Przewiduje wprowadzenie docelowo aukcyjnego systemu wsparcia dla OZE.

Rząd ma decydować, ile energii odnawialnej potrzebuje - m.in. dla spełnienia celów polityki klimatycznej UE - i rozpisywać aukcje na jej dostarczenie dla poszczególnych technologii OZE i wielkości źródeł. Aukcję wygra ten, kto zaproponuje najniższą cenę. W zamian dostanie gwarancję wsparcia przez 15 lat. Cena energii będzie waloryzowana o poziom inflacji.

W ocenie prof. Krzysztofa Żmijewskiego - sekretarza generalnego Społecznej Rady ds. Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej - projekt jest dość prosty i przejrzysty, zgodny z wytycznymi UE i w dodatku za pomocą niewielkich modyfikacji da się w przyszłości znacznie poprawić jego działanie.

Ustawa racjonalizuje koszty wsparcia - dodał Żmijewski, podkreślając, że powinna też dać impuls dla prosumentów. Lokalna produkcja energii może częściowo zastąpić konieczne modernizacje sieci dystrybucyjnych - wyjaśnił prof. Żmijewski. Te nakłady na poprawę jakości dystrybucji ocenił na 20-30 mld zł do 2020 r., i na kolejne 20-30 mld w dekadzie 2020-2030.

Wśród niebezpieczeństw proponowanego systemu Żmijewski wymienił groźbę generowania "awatarów" - podmiotów, które wygrają aukcję bez zamiaru budowy instalacji OZE, a jedynie dla odsprzedania zagwarantowanego wygraną wsparcia.

Dyrektor departamentu OZE w MG Janusz Pilitowski zwrócił jednak uwagę, że co roku zwycięzca aukcji będzie musiał informować URE o postępie prac, a projektowana ustawa przewiduje sankcje za nierealizowanie zadeklarowanej inwestycji.

Projekt zakłada, że minister gospodarki co roku będzie wyznaczał tzw. cenę referencyjną - najwyższą możliwą do zaoferowania na aukcji cenę. Prof. Żmijewski oceniał, że może się okazać, iż wygrywać będą dwie najtańsze technologie - farmy wiatrowe na lądzie i współspalanie biomasy z węglem w elektrowniach dużych grup energetycznych.

Marek Kossowski z zarządu Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej zwrócił uwagę, że największe koncerny będą mogły obniżać proponowane w aukcjach ceny, by potem dopisać te koszty do opłat przesyłowych dystrybutorów, którzy są w ich grupach kapitałowych.

Pilitowski zapewniał, że ceny referencyjne będą wyznaczane transparentnie, w oparciu o ustawowe kryteria, takie jak parametry źródła, nakłady, koszty operacyjne i kapitału, ceny rynkowe itp.

Michał Kępa - wiceszef Departamentu Analiz Strategicznych KPRM wyjaśniał, że docelowy model zakłada, iż cenę referencyjną będzie się wyznaczało na podstawie analizy rynku, tak by ok. 80 proc. projektów miało jednostkowy koszt wytwarzania poniżej tej ceny. Cena referencyjna to bezpiecznik ograniczający ryzyko nadmiernego wsparcia, by ci, co mają niskie koszty, nie podbijali ceny - wyjaśniał.