Woj. warmińsko-mazurskie jest w ostatnich miesiącach terenem, na którym inwestujący w siłownie wiatrowe chcą stawiać duże farmy, liczące kilkanaście, czy kilkadziesiąt wiatraków. Inwestorzy starają się o zgodę na lokalizację farm m.in. nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi, czy w okolicach sanktuarium maryjnego w Świętej Lipce. Budzi to wiele społecznych protestów, a radni sejmiku warmińsko-mazurskiego przegłosowali na kwietniowej sesji stanowisko, w którym zapisali, że priorytetem w regionie jest rozwój małych, przydomowych siłowni wiatrowych, nie zaś dużych farm.

- Zmienia się energetyka na całym świecie. Wzrost konsumpcji energii jest ogromny, jeśli nie znajdziemy zasobów na pokrycie rosnącego zapotrzebowania na energię, to świat wpadnie w globalny konflikt - mówił w środę w Olsztynie podczas konferencji poświęconej odnawialnym źródłom energii wiceprezes Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej Tomasz Podgajniak. Przekonywał, że rozwiązaniem są właśnie siłownie wiatrowe.

Przedstawiciele firm, które zbudowały farmy wiatrowe w innych regionach kraju przekonywali inwestorów, że "nie ma sensu inwestowanie na siłę". - Należy z ludźmi rozmawiać i to od samego początku, tj. zamiaru budowy w danym miejscu farmy (...). Ludzi trzeba do inwestycji przekonać - mówił przedstawiciel firmy, która ostatnio postawiła wiatraki w nadmorskim Darłowie Marek Trepka.

Według niego inwestor może zyskać przychylność lokalnej społeczności m.in. organizując festyny, pikniki, czy kupując sprzęt komputerowy do szkoły. - Nie chodzi o kupienie ludzi, ale o pokazanie, że jesteśmy po to, by wspólnie działać - mówił Trepka.

O konieczności rzetelnego dialogu poprzedzającego budowę farmy wiatrowej mówił też socjolog z toruńskiego uniwersytetu dr Piotr Stankiewicz, który poinformował, że 2/3 skarg wobec inwestorów kierowanych do samorządowych kolegiów odwoławczych dotyczy braku przeprowadzenia konsultacji społecznych.

- Z badań wynika, że 84 proc. ludzi gotowych jest zaakceptować nowe inwestycje pod warunkiem uzyskania rzetelnej wiedzy o wadach i zaletach tych technologii - mówił Stankiewicz.

Zdaniem Marka Trepki inwestorzy, oprócz konsultacji społecznych, winni dbać też o przychylność środowiska przyrodników. W tym celu - radził Trepka - inwestorzy powinni przed rozpoczęciem budowy farmy prowadzić np. monitoringi ornitologiczne okolicy. - Tego nie wymaga prawo, przepisy, ale warto takie coś mieć, by uzyskać pozytywną opinię lokalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska - argumentował.