Ewentualny wpływ farm wiatrowych na klimat był dotychczas tylko przedmiotem spekulacji. Przeprowadzone w Szkocji badania po raz pierwszy pozwoliły zbadać to zjawisko doświadczalnie. Składająca się z 54 turbin wiatrowych farma Black Law może w optymalnych warunkach osiągać 124 megawaty i należy do największych farm ulokowanych na lądzie.

Naukowcy zainstalowali czujniki na zajmowanym przez wiatraki obszarze 18,6 km kw. Dzięki trwającemu kilka miesięcy remontowi turbin mieli okazję prowadzić obserwacje zarówno, gdy były włączone, jak i wyłączone. Podczas pracy farmy temperatura na jej obszarze rosła na poziomie gruntu o 0,18 st. Celsjusza, zaś wilgotność bezwzględna (AH) o 0,03g/m3. Zmiany te malały logarytmicznie wraz z odległością od najbliższej turbiny.

Zdaniem autorów badań tak mały wzrost temperatury i wilgotności nie powinien mieć istotnego wpływu na okoliczne ekosystemy.

Sam mechanizm "przygruntowego ocieplenia" jest dość prosty. W bezchmurną noc powierzchnia ziemi traci ciepło wypromieniowując je w przestrzeń kosmiczną. Dlatego powietrze jest tam zimniejsze niż kilkadziesiąt metrów wyżej, na wysokości wirnika. Jeśli łopaty się obracają, ciepłe powietrze miesza się z zimnym i przygruntowa temperatura rośnie - chodzi więc o dystrybucje ciepła, a nie jego wytwarzanie.