- Polskie słabe wskaźniki wykorzystania energii odnawialnej to wbrew pozorom dobra wiadomość, bo oznacza, jak wiele można wspólnie zrobić, jak duży jest polski rynek - przekonywali uczestnicy czwartkowego forum w Warszawie.

Najwięcej do zrobienia jest w dziedzinie wykorzystania energii słonecznej do ogrzewania i wytwarzania prądu. Hiszpanie są w tej dziedzinie na trzecim miejscu w Europie, po Niemcach i Włochach. O tym, że w Polsce takie zastosowanie energii słonecznej jest możliwe, świadczy przykład Niemiec. U naszego sąsiada są bardzo podobne do polskich warunki do przetwarzania tej energii na ciepło czy prąd - podkreślał Paweł Bień z firmy Solar Direct Group Polska.

- Polska ma dobre warunki dla rozwoju instalacji fotowoltaicznych. Problemem i blokadą jest kiepskie prawo - podkreślał. Zaznaczył, że przykładem, iż można stworzyć dobrą instalację słoneczną, są Wierzchosławice, gdzie niedawno otwarto instalację o mocy 1 megawata.

Zdaniem Bienia, niemieckie rozwiązanie, które gwarantuje zakup energii od producenta przez kolejne 20 lat, jest lepsze od stosowanego w Polsce systemu zielonych certyfikatów, wydawanych za wytworzenie energii ze źródeł odnawialnych. Utrudnieniem jest polski biurokratyczny system, który stanowi kłopot dla dużych firm, a dla małych przedsięwzięć jest często nie do przejścia - wymieniał.

W ocenie Roberta Szlęzaka z Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych, korzystając z doświadczenia Hiszpanów, można w Polsce doprowadzić do odnowienia starych - istniejących jeszcze przed, lub po wojnie małych progów wodnych na rzekach i strumieniach. Hiszpanie mają bowiem duże doświadczenie w wykorzystaniu energii rzek. Podkreślił, że w Polsce jest 715 małych elektrowni, podczas gdy przed wojną było ich ok. 8,1 tys.; w 1953 r. było 7 tys. 230, z czego 6 tys. 330 w eksploatacji.

Stowarzyszenie postuluje, by w zapisach nowej ustawy o energetyce odnawialnej zmienić podejście do lokalizowania obiektów odnawialnych źródeł energii (OZE) w gminach. To samorząd samodzielnie, a nie na wniosek inwestora powinien wpisywać do swojego planu zagospodarowania tereny nadające się pod inwestycje w OZE. Organizacje zajmujące się wykorzystaniem odnawialnych źródeł miałyby prawo uzupełniać te mapy i wskazywać obszary, których samorząd nie uwzględnił - proponuje Szlęzak.