Zaniepokojenie zarówno ekspertów, jak i wielu organizacji ekologicznych budzi jednak brak konkretnych rozwiązań i wskaźników, które zapewniłyby stabilny rozwój tego sektora.

Ministerstwo Gospodarki twierdzi, że głównym celem wprowadzenie pakietu ustaw jest wdrożenie jednolitego i czytelnego systemu wsparcia dla producentów zielonej energii. Ma on stanowić zachętę inwestycyjną do budowy nowych mocy wytwórczych tego typu.

Ustawa wprowadza w szczególności system wsparcia dla generacji rozproszonej. Będzie on stymulować systematyczny rozwój mikroźródeł, które w oparciu o lokalnie dostępne zasoby będą wytwarzać energię elektryczną. Możliwe będą również dodatkowe zachęty w przypadku wytwarzania zielonej energii na własne potrzeby oraz wsparcie dla wytwórców ciepła z OZE.

- MG postanowiło również znieść koncesje na wytwarzanie energii elektrycznej w mikroźródłach oraz wprowadzić preferencje w ich przyłączaniu do sieci. Nowe regulacje ustanawiają także elastyczne i czytelne zasady wspierania produkcji zielonej energii oraz możliwości uzyskania gwarancji jej pochodzenia - tłumaczył minister Waldemar Pawlak.

Jak uważa Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej w projekcie znalazły się jednak bardzo kontrowersyjne zapisy. Zgodnie z propozycją Ministerstwa Gospodarki, ustawa ma ograniczać wsparcie dla tych technologii, które go nie potrzebują.

- Zupełnie stracą wsparcie zamortyzowane już elektrownie wodne. Częściowo mniejsze dostawać będą także producenci energii z wiatru. Najmniej ok. – 0,6 zielonego certyfikatu, za każdą „zieloną” megawatogodzinę dostaną współspalarnie biomasy. Najwięcej – 1,2 certyfikatu otrzyma fotowoltaika. Wartość wyjściowej opłaty zastępczej, łącznie z ceną sprzedaży energii, wyniesie 460 zł/MWh – zapowiedział wicepremier.

Konsultacje społeczne projektu mają potrwać jeden miesiąc. Przedstawiciele branży energetyki wiatrowej z niepokojem przyjęli proponowane zapisy. W obecnym kształcie jest ryzyko wycofania się z Polski inwestorów, którzy przy tak radykalnym obniżeniu wartości certyfikatów mogą mieć problemy z domknięciem biznesplanów. Ta sytuacja sprzyja też ściąganiu z zagranicy szrotów, bo w ustawie brak jest sztywnych zapisów, które ograniczałyby tego typu import i instalacje używanych turbin.

Podobał się artykuł? Podziel się!