Zebrana w środę wieczorem, bezpośrednio po II czytaniu komisja w pierwszej kolejności negatywnie zaopiniowała zgłoszony przez PO wniosek o odrzucenie projektu w całości.

Zasadniczą zmianą, proponowaną w zgłoszonym jako poselski projekcie jest rezygnacja ze stałej wartości tzw. opłaty zastępczej, wynoszącej 300,03 zł/MWh i powiązanie jej z rynkowymi cenami świadectw pochodzenia energii z niektórych OZE - zielonych certyfikatów (w praktyce wiatraki) oraz błękitnych certyfikatów (biogaz rolniczy). Opłata miałaby wynosić 125 proc. średniej ceny danych certyfikatów z poprzedniego roku. Ale nie więcej niż 300,03 zł/MWh.

W opartym na prawach majątkowych (certyfikatach) systemie wsparcia dla OZE, wytwórca energii w źródle odnawialnym, oprócz sprzedaży energii otrzymuje za każdą MWh certyfikat, który jest prawem majątkowym i może być sprzedany - albo na giełdzie, albo w indywidualnej transakcji typu OTC. Cena sprzedaży jest wsparciem dla wytwórcy. Z kolei sprzedawcy energii do odbiorców końcowych muszą się legitymować odpowiednią do wielkości sprzedaży ilością certyfikatów, czyli muszą je kupić. Ewentualnie mogą uiścić tzw. opłatę zastępczą.

Negatywnie zaopiniowane zostały trzy poprawki, zgłoszone przez opozycję. Poprawka Nowoczesnej zakładała, że mechanizm ograniczający cenę ma działać od momentu przekroczenia przez zielone certyfikaty ceny 200 zł/MWh. Poprawka PSL przewidywała określenie zakresu cen opłat zastępczych dla poszczególnych OZE. Z kolei zgłoszona przez klub Kukiz'15 ustalała wysokość opłaty zastępczej na nie mniej niż 130 zł/MWh.

Cały projekt ma być poddany pod głosowanie całego Sejmu w czwartek.

Podobał się artykuł? Podziel się!