- W Polsce stawiamy po pierwsze na rodzime złoża paliw i na niską cenę energii elektrycznej - powiedział minister podczas sesji Europejskiego Kongresu Gospodarczego, poświęconej m.in. przyszłości unijnej polityki klimatyczno-energetycznej.

Według wcześniejszych informacji, ustawa węglowodorowa ma dostosować przepisy w dziedzinie wydobywania węglowodorów oraz ich opodatkowania do wymogów związanych z rozwojem tego sektora. Nowe regulacje mają też zapewnić Skarbowi Państwa odpowiedni udział w zyskach związanych z eksploatacją surowców naturalnych należących do państwa.

Korolec wskazał, że w UE toczy się obecnie dyskusja zarówno na temat przedefiniowania obecnej polityki klimatyczno-energetycznej (do 2020 r.), jak i jej kształtu w kolejnej perspektywie, do roku 2030. Obecnie - wskazał - Polska jest na drodze do osiągnięcia celów wyznaczonych na 2020 r., czyli redukcji emisji dwutlenku węgla w tym okresie o 20 proc., podniesienia efektywności energetycznej o 20 proc. oraz osiągnięcia 20-proc. udziału energii z odnawialnych źródeł.

Diagnozując obecne miejsce Polski w realizacji tych celów Korolec wskazał, że emisja CO2 spadła w ubiegłym roku w Polsce o 3,2 proc.; spadły jednak też ceny energii, a ceny tzw. zielonych certyfikatów (mechanizm wsparcia dla OZE), z racji ich dużej ilości, spadły do rekordowych minimów. Polska realizuje więc wytyczone kilka lat temu cele w zupełnie innych niż wówczas warunkach; przy mniejszych cenach energii i spadku wartości wsparcia dla OZE.

- Mam wrażenie, że w UE obserwujemy swoiste klimatyczno-energetyczne rekolekcje. Czechy, Niemcy, Hiszpania, Wielka Brytania analizują dzisiaj swoje wewnętrzne regulacje jeśli chodzi o wsparcie energii z OZE - wskazał Korolec.

Jednocześnie - jak mówił - przez UE przetacza się kolejna faza kryzysu gospodarczego, w USA mamy do czynienia z rewolucją łupkową oraz bardzo poważnym spadkiem cen gazu i prądu. - A w tle, w przyszłości, mamy unię o wolnym handlu między UE a USA - powiedział minister. Jego zdaniem wszystkie te czynniki powodują, że obecny swoisty "kryzys" unijnej polityki klimatyczno-energetycznej nie oznacza jej końca, ale jest zapowiedzią zmian.

- Ta polityka zostanie przedefiniowana i urealniona; będzie bardziej przyjazna biznesowi, ale będzie też musiała być znacznie tańsza. Ważne, by w tym kluczowym dla polityki klimatyczno-energetycznej momencie Polska była znacznie bardziej obecna niż dotychczas - powiedział Korolec. Temu służyć ma m.in. jesienny szczyt klimatyczny, który odbędzie się w Warszawie.

Korolec wskazał, że w obecnych dyskusjach na forum europejskim na temat zmian w polityce klimatycznej obecne są trzy zasadnicze tematy. Pierwszy to propozycja Komisji Europejskiej (odrzucona, ale ma być powtórnie głosowana w europarlamencie), która chce administracyjnie wpływać na podwyższenie cen uprawnień do emisji CO2. Drugie stanowisko postuluje próbę systemowej reformy handlu emisjami do 2020 roku; trzecie dotyczy kształtu dalszej polityki klimatycznej, do 2030 r.

Według ministra środowiska, odnośnie perspektywy do 2030 r. Polska stoi na stanowisku, że najpierw należy doprowadzić do zawarcia globalnego porozumienia w kwestiach klimatycznych, co może nastąpić w 2015 r., a dopiero później określać stosowne mechanizmy i narzędzia dla UE.

W dyskusji o kształcie przyszłej polityki klimatycznej w perspektywie 2030 r. Polska będzie opowiadać się - jak zapowiedział minister - za odejściem od subsydiowania energii, zarówno w paliwach kopalnych, jak i w odnawialnych źródłach energii. - Nie ma powodu, żeby ten system obciążał w dalszym ciągu gospodarkę - uważa Korolec.

Wśród innych celów, na które UE mogłaby postawić do 2030 roku, wymienił ograniczenie importu ropy naftowej do UE o 30 proc., co - jak mówił - nie tylko byłoby korzystnie dla europejskiego bilansu handlowego, ale też wiązałoby się z rozwojem bezpieczeństwa energetycznego.

W ocenie ministra polityka klimatyczna dawno już przestała dotyczyć tylko spraw klimatu, ale stała się rodzajem "zielonej polityki przemysłowej", która definiuje także ilość tworzonych miejsc prac, ale musi być bardzo skorelowana z pojęciami konkurencyjności i zrównoważonymi cenami energii.

- Nasze poważne zaangażowanie w tę politykę będzie o tyle ważne, że nie powinniśmy ograniczać się wyłącznie do tradycyjnego wetowania; to nie jest najlepszy system; warto angażować się w tę politykę na samym początku - podsumował minister, mówiąc o potencjalnym polskim wpływie na kształt tej ważnej dla całej Europy polityki.

W październiku rząd przyjął założenia do ustawy o wydobyciu węglowodorów. Planowane obciążenia z tytułu wszystkich podatków i opłat pobieranych od spółek branży wydobywczej wyniosą ok. 40 proc. ich zysków brutto. Przedstawiciele rządu zapowiadali wcześniej, że projekty ustaw o wydobyciu węglowodorów oraz o opodatkowaniu tego wydobycia powinny być procedowane w parlamencie tym samym czasie.