Chodzi o zobowiązania krajów świata do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery po 2012 r., po zakończeniu obowiązywania klimatycznego protokołu z Kioto. Protokół zobowiązuje kraje do ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery w latach 2008-12 średnio o 5 proc. w stosunku do 1990 r. Toczące się negocjacje klimatyczne mają doprowadzić do nowego porozumienia klimatycznego, które nie pozwoli wzrosnąć temperaturze Ziemi więcej niż o 2 st. Celsjusza, w porównaniu z okresem przed rozwojem przemysłu.

Nowe porozumienie klimatyczne będzie przedmiotem obrad światowej konferencji klimatycznej ONZ w grudniu w Durbanie (RPA). Polska będzie na nim prezentować wspólne unijne stanowisko, ponieważ do końca roku przewodzi Radzie UE.

Polski minister środowiska Andrzej Kraszewski podkreślił na konferencji prasowej po spotkaniu w Sopocie, że ministrowie 27 krajów członkowskich byli zgodni co do stanowiska przed konferencją w Durbanie. - Wszyscy podkreślili, że to dobrze, iż UE pełni rolę lidera w dziedzinie walki ze zmianami klimatu. To dobrze, że UE przyjęła obowiązek i przywilej żądania coraz więcej od świata w sprawach ochrony klimatu - zarówno od państw rozwiniętych oraz od tych, które się rozwijają - podkreślił Kraszewski.

Unijna komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard po spotkaniu ministrów w Sopocie, powiedziała, że "UE życzy sobie osiągnięcia rzeczywistego postępu w Durbanie". - Nie chodzi tutaj o jakieś niewielkie kroki. Chcemy prawdziwego i rzetelnego postępu w dziedzinie środowiska - podkreśliła Hedegaard na konferencji prasowej po wtorkowych obradach.

W ocenie Hedegaard przygotowanie stanowiska UE przed konferencją jest najważniejszym zadaniem przypadającym na polskie przewodnictwo w Radzie UE.

Mówiła, że aby konferencja klimatyczna w Durbanie mogła zakończyć się sukcesem, pozostałe kraje świata będą musiały się do czegoś zobowiązać. - Jeżeli reszta świata uzna, że wielkim sukcesem będzie samo zobowiązanie ze strony Unii Europejskiej do ograniczeń emisji, to nie będzie to prawda" - mówiła. "Szczególnie Stany Zjednoczone oraz gospodarki rozwijające się będą musiały się do pewnych rzeczy zobowiązać - podkreśliła w Sopocie unijna komisarz.