Od stuleci spełniały funkcje wiejskich  klubów. Wyprawę nawet do położonego niezbyt daleko młyna planowano na cały dzień. Tam, cierpliwie czekając na swoją kolej, zasiadano w kantorku i wymieniano się informacjami. Kwitło życie towarzyskie.

Młyny wodne to charakterystyczne, najczęściej drewniane budynki, których przygarbione sylwetki można dostrzec w dolinach wielu rzek. Jeszcze na początku XX wieku czynnych ich było w Polsce dziesiątki tysięcy, dziś – te jeszcze pracujące – można policzyć na palcach.

Historia od dawna
Młyny napędzane wodą lub wiatrem miały decydujący wpływ na rozwój gospodarczy Europy, a nawet można powiedzieć, że przyczyniły się do rewolucji przemysłowej na świecie. To przecież dzięki nim w przeszłości udawało się dokonać „małych rewolucji energetycznych”. W Europie młyny rozpowszechniły się w XI wieku, na ziemiach polskich trochę później, bowiem pierwsza udokumentowana informacja o polskim młynie napędzanym wodą pochodzi z 1264 roku i dotyczy rzeki Czarnej w Połańcu. Ale potem nastąpił rozkwit tych nadrzecznych budowli – u schyłku XVIII wieku było już ich w Polsce kilkanaście tysięcy, w całej Europie ponad pół miliona.

Młyny wodne nie tylko mełły zboża. Także cięto w nich drewno, wyrabiano papier, proch do naboi i narzędzia, farbowano materiał. I tak na przykład w swoim czasie w niewielkim Miłomłynie koło Ostródy działały trzy młyny wodne. Jeden mełł korę dębową do garbowania skór, drugi napędzał koło ostrzące broń, dopiero trzeci tradycyjnie mełł zboże na mąkę. Zazwyczaj towarzyszyły im konstrukcje piętrzące wodę, które utrzymywały jej odpowiedni poziom i regulowały lokalną gospodarkę wodną, a w ich sąsiedztwie często zakładano stawy rybne.