- Dziś mamy wyzwanie związane z bardzo dynamicznym procesem zmian. Jeżeli w Niemczech podjęto decyzję o zamykaniu energetyki nuklearnej, to powstaje pytanie, co zastąpi tak duży potencjał wytwarzania. Na pewno energetyka wiatrowa na morzu może być ważnym, alternatywnym rozwiązaniem - powiedział.

Pawlak dodał, że kwestie związane z tym rodzajem energetyki są istotne również w perspektywie dyskusji w Polsce. - Jeszcze pół roku temu, rok temu przed Fukushimą była dość powszechna akceptacja dla programu energetyki nuklearnej, to w tej chwili jest dużo wątpliwości - stwierdził. Jak podkreślił Pawlak, z analiz społecznych wynika, że nawet, gdy obywatele chcą elektrowni nuklearnej, to nikt nie chce jej u siebie.

- Nawet jeżeli ludzie akceptują energetykę nuklearną, to mówią: dobrze, ale na drugim końcu Polski, nie blisko mojego miejsca zamieszkania - powiedział Pawlak. Dodał, że w takiej sytuacji energetyka odnawialna, w tym wiatrowa ma wielkie szanse na rozwój.

- Konieczne jest jednak podejście, które pozwalałoby budować wytwarzanie energii, która będzie miała dużą gwarancję stabilności  - stwierdził. Jako przykład podał powiązanie energii odnawialnej z energetyką szczytowo-pompową.

W elektrowni szczytowo-pompowej zamienia się energię elektryczną na energię potencjalną grawitacji poprzez wpompowanie wody ze zbiornika dolnego do górnego w okresie nadwyżki produkcji nad zapotrzebowaniem na energię elektryczną (np. w nocy), a następnie, w godzinach szczytu, następuje odwrócenie procesu.

- Nie wiem, czy w Żarnowcu (jedno z potencjalnych miejsc lokalizacji dla przyszłej polskiej elektrowni jądrowej - PAP) powstanie elektrownia nuklearna, ale do tego czasu wykorzystanie tej infrastruktury, która tam obecnie jest, może być tu ciekawym elementem budowania stabilnego wytwarzania energii - powiedział Pawlak.

Jak wynika z raportu o energetyce wiatrowej w Polsce, który powstał pod koniec 2010 r. przy współpracy Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, budowa instalacji wiatrowych w naszym kraju kosztuje 5-7 mln zł za 1 MW zainstalowanej mocy. Z dokumentu wynika, że największy koszt to sama turbina wiatrowa - ok. 80 proc. inwestycji. Pozostałe wydatki to m.in.: budowa dróg dojazdowych i fundamentów pod konstrukcję (w sumie 7 proc. kosztów). Inwestor musi również w wydatkach uwzględnić koszty przyłączenia do sieci (ok. 6 proc. całości), koszt projektu (ok. 4 proc.); w przypadku farm wiatrowych dochodzi jeszcze wewnętrzna sieć energetyczna (1 proc.) oraz m.in. ubezpieczenie (1 proc.). Podobał się artykuł? Podziel się!