W Polsce obecnie funkcjonuje blisko 30 rolniczych biogazowni. Ta liczba ma się w najbliższym czasie zwiększyć, bo do roku 2020 przewiduje się, że może ich powstać nawet 2 tys. Instalacje napotykają jednak na opór pobliskich mieszkańców.

- Głównymi mitami związanymi z budową biogazowni jest uciążliwy i nieprzyjemny zapach, skażenie wody oraz gleby pod uprawy, a także negatywny wpływ na zdrowie mieszkańców - wyliczał dr Piotr Pasyniuk z Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego, podczas konferencji „Biogazownia szansą dla rolnictwa i środowiska".

To nie koniec błędnych informacji na temat powstania tych instalacji. Kolejnymi mitami są: znaczny spadek cen gruntów w okolicy, ograniczenie szans rozwoju agroturystyki, a także wykorzystanie w procesie szczątków zwierzęcych.

- Jednym z realnych problemów, z którymi trzeba się liczyć przy powstaniu biogazowni jest zwiększenie uciążliwości ruchu na drogach i ich niszczeniu przez samochody dowożące substrat - przyznaje dr Pasyniuk.

W jaki sposób przejawia się niechęć mieszkańców do budowy w ich okolicy takich miejsc? Po pierwsze zgłaszane są doniesienia do prokuratury na urzędników lub inwestora, ale też do SKO i ABW. Po drugie zbierane są podpisy przeciwko budowie, składane są wnioski o referenda gminne w sprawie biogazowni i wnioski o odwołanie wójta bądź rady. Po trzecie organizowane są protesty uliczne, blokowanie dróg dojazdu na teren inwestycji, a także tworzenie i dystrybucja lokalnych gazetek promujących mity.

Z takich powodów protestują mieszkańcy m.in.: Wieprza, Pleszewa, Tczewa, Kotowa i wiele innych.


Podobał się artykuł? Podziel się!