Zdaniem prof. Żmijewskiego możemy rozwijać jedynie te dwie możliwości, ponieważ na szybki rozwój energetyki zawodowej nie ma co liczyć.

- O innych możliwościach można tylko rozmawiać i pisać, ale musimy zdać sobie sprawę z tego, że nie powstanie żadna elektrownia systemowa (ani gazowa, ani węglowa, ani żadna inna) do roku 2015, ponieważ żadna nie jest obecnie w budowie, nie ma kontraktów wykonawczych. To papierowi inwestorzy – tłumaczył prof. Żmijewski.

W przypadku efektywności energetycznej jest ona w stanie być wdrożona w stosunkowo szybkim tempie.

- Ponadto jest jedyną opcją, która się zwraca zarówno w skali mikro i makro. Nie trzeba dopłacać do efektywności energetycznej, trzeba ją stymulować i promować. W przeciwieństwie do CCS rozwija także konkurencyjność polskiej gospodarki – tłumaczył dalej prof. Żmijewski.

Jak podkreślał prof. Żmijewski, energetyka odnawialna powinna opierać się przede wszystkim na rozwoju mikroźródeł o mocy poniżej 50 kW oraz na prosumentach.

- „Pro” od producent i „sument” od konsument, czyli produkujący konsument, taki który produkuje dla siebie i sprzedaje energię do sieci – wyjaśniał sekretarz generalny Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji.

Według szacunków prof. Żmijewskiego w przeciągu najbliższych lat cena za urządzenia do produkcji energii z odnawialnych źródeł będzie znacznie spadać i staną się opłacalne ekonomicznie. Jednak aby energetyka rozproszona mogła się rozwijać, trzeba przede wszystkim zmienić obecny system wsparcia dla inwestycji w sektor energetyczny.

- Dobrym pomysłem jest wprowadzenie rozwiązań opierających się na dwóch systemach wsparcia: jednym dla zawodowej energetyki odnawialnej wspomagający inwestorów, drugi to taryfa netto. Mała energetyka rozproszona nie może rozwijać się dzisiaj m.in przez to, że zgodnie z obowiązującymi przepisami osoba montująca np. mikroturbinę wiatrową musi prowadzić działalność gospodarczą i odprowadzać składki na ZUS, co całkowicie przekreśla opłacalność ekonomiczną inwestycji - podsumował prof. Żmijewski.