"Jak państwo wiecie, wczoraj przyszedł komunikat o ewentualnych karach związanych z niewdrożeniem rozwiązań dot. OZE (...) Liczę więc, że komunikat w tej sprawie nie zakończy się sankcjami wobec Polski, bo jesteśmy zdeterminowani, by zrealizować zobowiązania" - mówił Piechociński w piątek dziennikarzom.

Przypomniał, że prace nad projektem o OZE są dalece zaawansowane w parlamencie. "Chcemy je przyspieszyć, tak - aby najdalej w lutym -ustawa razem rozporządzeniami weszła w życie - już jako kompletny akt" - zadeklarował. Według szefa MG drugie czytanie projektu powinno się odbyć w Sejmie na początku stycznia.

Rządowy projekt ustawy o OZE jest po pierwszym czytaniu w Sejmie, prace nad nim zakończyła już specjalna podkomisja. We wtorek jej sprawozdaniem ma się zająć sejmowa komisja ds. energetyki i surowców energetycznych, której podkomisja zostawiła do rozstrzygnięcia kilka ważnych kwestii.

Zdaniem Piechocińskiego prace nad projektem w Sejmie przedłużają się, ponieważ "parlamentarzyści są pod dużym ciśnieniem także różnego rodzaju interesów, i różnego rodzaju nacisku, także społecznego". Według niego naciski dotyczą np. objęcia różnymi mechanizmami wsparcia różnych podgrup OZE.

Jak podkreślił, polskie OZE ma być oparte o polskie surowce - polską biomasę, a nie o "palmę kokosową czy łupki słonecznikowe". "Polskie OZE ma traktować drewno jako przede wszystkim materiał meblarski, a nie surowiec energetyczny" - zaznaczył. Polskie OZE - mówił Piechociński - ma się też koncentrować na "wytworzeniu w tym obszarze własnej techniki i technologii".

"Przypomnę, że polskie OZE ma być wspierane ze środków publicznych w obszarze zakupu i montażu techniki, technologii. Ma być rynkowe w bieżącej eksploatacji - takie są fundamentalne zasady" - konkludował.

W czwartek rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE ogłosił, że Polska za niewdrożenie dyrektywy ws. promowania energii z OZE została ukarana kwotą 61 tys. euro za każdy dzień opóźnienia. Opinia rzecznika nie jest wiążąca dla TSUE - ogłosiło w odpowiedzi Ministerstwo Gospodarki.

Za opóźnienia we wdrażaniu prawa dotyczącego OZE Komisja Europejska pozwała Polskę już w 2013 r., proponując dzienną karę 133 tys. euro, płatną od momentu wyroku do wdrożenia przepisów UE. Później jednak, ze względu na przyjęcie przez Polskę części wymaganych przepisów, KE obniżyła żądaną karę do 61 tys. euro.