Niedawno odbyła się konferencja „Poferment nawozem dla rolnictwa", której organizatorem była Fundacja na rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa. Tytuł panelu dyskusyjnego spotkania „Poferment kłopot czy zysk" okazał się bardzo trafny, bo rzeczywiście po nowelizacji rozporządzenia wykorzystanie pofermentu jako nawóz nie jest już tak proste jak wcześniej. Wyjaśniamy dlaczego.
Obecnie w Polsce jest 58 biogazowni rolniczych, w których po produkcji biogazu pozostaje poferment. Jaki jest jego skład? Jednoznacznie nie da się odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ zależy on od wykorzystanych substratów użytych do produkcji biogazu.

- W zasadzie skład chemiczny pofermentu to jest nic innego jak skład chemiczny używanych substratów odjąć skład chemiczny biogazu. Pada pytanie czy jest bezpiecznym produktem i może być zagospodarowany na cele nawozowe? Wszystko uzależnione jest od tego, jakie substraty trafiają do komory fermentacyjnej. Proces fermentacji metanowej jest procesem mikrobiologicznym, jeśli wprowadzilibyśmy do niej toksyczne związki chemiczne, mineralne czy też organiczne, wówczas mielibyśmy do czynienia z zaburzeniem biologicznego procesu rozkładu biogazu - wyjaśniła dr inż. Magdalena Szymańska ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, która zajmuje się badaniami właściwości nawozowych pofermentu.

O jego właściwościach pisaliśmy już dwa lata temu. Wówczas myśleliśmy, że wykorzystanie masy pofermentacyjnej jako nawóz zyska u nas na znaczeniu, ale po wejściu w życie Rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 20 stycznia 2015 r. w sprawie procesu odzysku R10, przepisy się jeszcze bardziej skomplikowały.

Poferment nadal nie jest uznany u nas za nawóz, ale traktowany jest jako odpad - Ustawa o odpadach i jej aktów wykonawczych (w pozostałych krajach Unii Europejskiej traktowany jest jako nawóz). W myśl tego rozporządzenia możliwy jest odzysk masy pofermentacyjnej metodą R10, tj. rozprowadzanie na powierzchni ziemi w celu nawożenia lub ulepszania gleby.