Ważną sprawą jest wykorzystanie powstałego w procesie fermentacji pofermentu, czyli wysokiej jakości nawozu. Poddany procesowi higienizacji i efektywnej fermentacji uzyskany nawóz jest wolny od patogenów i innych zagrożeń zdrowotnych.

Niestety polskie prawo jest skonstruowane tak, że nadal pozostają nieuregulowane kwestie w ustawie o odpadach oraz o nawozach i nawożeniu. Według zapisów obecnego prawa przefermentowana gnojowica, kiszonka, czy też resztki roślinne uznawane są za odpad. Zastosowanie zatem nawozu pofermentacyjnego do nawożenia, wymaga uzyskania odpowiednich pozwoleń a to z kolei poprzedzone jest koniecznością kosztownych badań gleby i pulpy pofermentacyjnej, a także sporządzenia planów nawożenia itd. Ponoszone są ogromne koszty,  których można by całkowicie uniknąć lub ograniczyć je do minimum co przekłada się na nikłe zainteresowanie nawozem pofermentacyjnym, mimo jego bezsprzecznych zalet.

Poferment jest łatwy do analizy pod kątem zawartości składników. Podczas procesu fermentacji zostaje zredukowana  ilość organicznie związanego azotu do formy nieorganicznej, łatwo przyswajalnej przez rośliny, co bezpośrednio wpływa na  większą wydajność i mniejszą stratę składników. Jest on prawie całkowicie wolny od odoru, dzięki czemu nie stanowi problemu związanego z nieprzyjemnym zapachem podczas jego stosowania na polach.

Eksperci z branży opisują w „Strategii” jak dużą popularnością cieszy się nawóz pofermentacyjny, przywołując tutaj przykład Danii. Fermy, które są zmuszone do rozlewania gnojowicy na pola sąsiadów, zdecydowanie chętniej podpisują kontrakty na rozprowadzenie pofermentu niż gnojowicy nie poddanej fermentacji. Ponad dwudziestoletnie doświadczenie Duńczyków udowadnia że poferment nie powoduje absolutnie żadnych problemów, a wręcz przeciwnie, ma bardzo dobry wpływ na glebę środowisko naturalne i opłacalność produkcji. Podobał się artykuł? Podziel się!