Kraje, takie jak Polska czy Bułgaria, opierają swoją gospodarkę energetyczną w dużej mierze na węglu” – stwierdza Magdalena Dzięgielewska, analityczka z warszawskiego oddziału Frost & Sullivan. „Estonia zaś, w ponad 90% zaspokaja swoje potrzeby energetyczne wykorzystując energię z łupków bitumicznych. Wywiązanie się z obowiązku nałożonego przez Dyrektywę 2009/28/WE kładzie większy nacisk na rozwój OZE i zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego poprzez dywersyfikację źródeł wytwarzania energii.

Aby zrealizować to zamierzenie, kraje dostosowują odpowiednio swoją politykę energetyczną, wraz z atrakcyjnymi mechanizmami wsparcia poprzez ustanowienie systemu kolorowych certyfikatów czy też nałożenie obowiązku zakupu energii wyprodukowanej ze źródeł odnawialnych.”

W Polsce udział OZE w produkcji energii do końca roku 2010 powinien kształtować się na poziomie 7,5%. Aby zrealizować ten cel Polska oraz Rumunia, jako jedyne kraje CEE, wprowadziły działania opierające się na systemie świadectw pochodzenia energii odnawialnej (tzw. Zielone Certyfikaty) z obowiązkiem produkcji energii elektrycznej z OZE nałożonym na dostawców energii. W 2010 roku całkowita roczna sprzedaż energii elektrycznej przez polskie przedsiębiorstwa energetyczne odbiorcom końcowym wynosi w Polsce nie mniej niż 10,4% i powinna wzrosnąć do około 13% w 2017.

Producenci sprzedają energię wyprodukowaną z OZE po cenie określanej przez Urząd Regulacji Energetyki (URE) na podstawie średniej ceny energii elektrycznej w roku poprzedzającym. W 2010 roku każdy producent może liczyć na zysk wielkości 197,21 PLN za każdą wyprodukowaną megawatogodzinę oraz jedno świadectwo pochodzenia energii, które może wejść do komercyjnego obrotu na Towarowej Giełdzie Energii (TGE). Obecnie kwota, którą otrzymuje producent za każdy sprzedany certyfikat wynosi 272,32 PLN. Dla porównania w Rumunii cena certyfikatów na lata 2009-2012 ustalona jest na poziomie 27-55 EUR. Zakładając najwyższa cenę za każdy rumuński certyfikat w wysokości 55 EUR i przyjmując średni kurs NBP w maju (1 EUR = 4,09 PLN) otrzymujemy ekwiwalent w wysokości 224,95 PLN/MWh. Można zatem wnioskować, że cena polskich certyfikatów jest bardziej konkurencyjna niż rumuńskich.

Inne kraje regionu CEE takie jak Bułgaria czy Estonia wprowadziły alternatywny system, polegający tylko na skupie energii z OZE po z góry ustalonej cenie (Feed-in tariff). W 2009 roku cena zakupu energii generowanej w węgierskich siłowniach wiatrowych wynosiła 94 EUR/MWh, bułgarskich 85,6 EUR/MWh, a czeskich tyko 60 EUR/MWh. W tym czasie wsparcie polskich producentów wynosiło ponad 80 EUR za każdą wygenerowaną MWh, co daje nam znaczące miejsce w czołówce krajów o najwyższym poziomie wsparcia rozwoju OZE.

W bieżącym roku weszła w życie nowelizacja Ustawy Prawo Energetyczne ustanawiająca zaliczkę na poczet opłaty przyłączeniowej nowych mocy wytwórczych w wysokości 30 PLN/kW. Celem nowelizacji jest eliminacja spekulantów wnioskujących o uzyskanie warunków przyłączenia do krajowej sieci elektroenergetycznej (KSE), którzy później z dużym zyskiem odprzedają grunty z wydanymi warunkami przyłączeniowymi. Z drugiej jednak strony to rozwiązanie może eliminować mniejszych inwestorów. W sytuacji, gdy deweloper planuje wybudowanie farmy wiatrowej o mocy 30MW musi się liczyć z dodatkowym kosztem w wysokości 900 tys. PLN na samym początku inwestycji, który zostanie przeznaczony na wniesienie zaliczki i spowoduje zamrożenie kapitału na początku inwestycji.

Podobny system został wprowadzony w Czechach, gdzie inwestor w bardzo krótkim czasie musi wpłacić 50% całej opłaty przyłączeniowej. Opłata ta razem ze efektami kryzysu ekonomicznego wpłynęła na zmniejszenie ilości planowanych inwestycji.

„Unijny cel osiągnięcia 20% udziału odnawialnych źródeł energii w 2020 w Unii Europejskiej jest największym czynnikiem stymulującym rynek energii odnawialnych w Europie Środkowo-Wschodniej. Cel ten połączony z zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego poprzez wykorzystanie krajowych, odnawialnych źródeł energii znacząco przyśpiesza rozwój rynku. Większość krajów regionu CEE posiada duży potencjał rozwoju, jednak w przypadku Polski, prawdopodobnym jest, że rozwinie się on znacznie szybciej w przeciągu najbliższych lat jeżeli rynkowe mechanizmy wsparcia zostaną utrzymane na tym samym poziomie bądź staną się jeszcze bardziej atrakcyjne” – podsumowuje Magdalena Dzięgielewska.

Źródło: farmer.pl