Jego zdaniem rzeczowe argumenty uczestników łańcucha biopaliwowego podnoszone podczas dyskusji poprzedzającej głosowanie nie znalazły uznania u wielu europarlamentarzystów, którzy opowiedzieli się za ustaleniem wskaźnika udziału biopaliw w paliwach transportowych I generacji na wybitnie niekorzystnym dla sektora poziomie 6 proc.


- W istocie poziom ten oznacza cofnięcie się sektora o 10 lat ponieważ w Dyrektywie 2003/30/WE z dnia 8 maja 2003 r. ustalony on był na poziomie 5,75 proc. - mówi dr Kempczyński.

Dyrektor PSPO stwierdza, że przy bardzo niepewnych zakładanych efektach ekologicznych, ustanowienie tego wskaźnika na tak drastycznie niskim poziomie może spowodować realne zagrożenia dla unijnego sektora biopaliwowego i całej jej gospodarki w postaci:

1. zagrożenia rentowności jednego z niewielu sektorów produkcji przemysłowej, które wspierają tworzenie miejsc pracy w Europie, w szczególności na terenach rolnych, co jest szczególnie istotne w warunkach istniejącej na nich wysokiej stopy bezrobocia,

2. istotnego obniżenia konkurencyjność europejskiego sektora biopaliwowego w stosunku do krajów pozaeuropejskich, stwarzając jednocześnie duże zagrożenie dla idei niezależności energetycznej Unii Europejskiej,

3. destabilizacji płynnej transformacji w kierunku zaawansowanych paliw nowych generacji, w ramach której obecni inwestorzy powinni być kluczowymi graczami w procesie ich rozwoju.

- Na podkreślenie istotności wyżej wspomnianych zagrożeń należy zaznaczyć, że w Polsce w przemysłowej części łańcucha biopaliwowego zatrudnionych jest kilkanaście tysięcy osób, ilu z nich będzie musiało stracić pracę. Ponadto, uprawą rzepaku zajmuje się około 100 tysięcy rolników, których dochody uzyskiwane dotychczas z tytułu zwiększonej na cele paliwowe produkcji rzepaku ulegną obniżeniu. Dodatkowo w sytuacji istniejącego deficytu białka paszowego istotnie zostanie zakłócony unijny i krajowy bilans paszowy ze względu na ograniczenie produkcji śruty rzepakowej - zauważa Lech Kempczyński.

Podobał się artykuł? Podziel się!