Rozwój alternatywnych źródeł energii to dla naszego kraju ogromna szansa. Jedną z metod pozyskania tej energii jest biogaz. W Niemczech działa kilka tysięcy biogazowni, u nas na razie jest ich kilka. Czy to się zmieni? Jeszcze niedawno władze mówiły o biogazowni w każdej gminie. Pomysł ten jest jednak mało realny do wprowadzenia w życie. Zaryzykujemy nawet stwierdzenie, że niemożliwy. Ale powstanie kilkudziesięciu nowych obiektów, a z czasem i kilkuset - jak najbardziej.

- Niektóre powstające biogazownie mają już zgromadzone surowce do produkcji biogazu, aby po uruchomieniu wiosną można było sprawnie prowadzić proces fermentacji. Projekty kolejnych kilkuset (ok. 300) oczekują na oceny środowiskowe, decyzje, dofinansowanie. Większość projektów dotyczy instalacji, których moc mieści się w granicach 1-2 MW, a podstawowym surowcem będzie kiszonka z kukurydzy - zaznacza dr Juśko-Kowalczyk.

Należy się spodziewać, że ten rok przełamie barierę jednocyfrowej liczby biogazowni w Polsce (5 należących do Poldanoru, 2 rolniczo-utylizacyjne i 2 mikrobiogazownie o charakterze badawczym). Pozytywnym zjawiskiem jest wzrost świadomości i wiedzy społeczeństwa na temat produkcji biogazu.

- Nieuzasadnione protesty społeczne są coraz rzadsze, natomiast rolnicy zaczynają dostrzegać szanse wynikające z budowy nowych zakładów, które będą przetwarzać wyprodukowane przez nich surowce. Lokalne społeczności także zauważają możliwości płynące z lokalizacji biogazowni na ich terenie, jak choćby wpływy z tytułu podatków, udział przedsiębiorstw w budowie infrastruktury, potencjalne wykorzystanie ciepła przez lokalne kotłownie - dodaje specjalistka.

Podobał się artykuł? Podziel się!