Inwestor - Elektrownia Turów - chce na hałdach przemysłowych w okolicach Bogatyni postawić 52 wiatraki o wysokości ponad 100 metrów, na które z okien będą patrzeć mieszkańcy czeskich wsi. Pierwsze dziewięć turbin ma stanąć już na początku 2013 roku.

Radio publiczne w Czechach przygotowało w czwartek po południu specjalną audycję na ten temat. Uczestniczyli w niej mieszkańcy Viszniovej, przedstawiciele czeskich samorządów oraz specjaliści do spraw energii ze źródeł odnawialnych. Zdanie polskiej strony przedstawiono w materiałach warszawskiego korespondenta rozgłośni.

- Nam się po prostu nie podoba ta ilość, która ma zostać wybudowana na hałdach - mówiła cytowana przez radio wójt gminy Vladimira Erbanova. Mieszkańcy próbują więc przekonać Polaków, aby zmniejszyli liczbę wiatraków i przesunęli je bardziej w głąb kraju. Zbierają też podpisy pod petycją sprzeciwiającą się inwestycji w obecnym miejscu.

Polska strona podkreśla, że już odpowiedziała na protesty Czechów, ograniczając liczbę turbin z początkowo planowanych 98 do 52.

Główny problem stanowią różne koncepcje zagospodarowania przestrzennego po obu stronach granicy. Gdy w Polsce okolice Bogatyni są oznaczone jako tereny przemysłowe, Czesi koncentrują się na walorach turystycznych.

W sprawie parku elektrowni wiatrowych konsultują się ze sobą ministerstwa środowiska w Pradze i Warszawie.

Radio zwróciło jednak uwagę, że - paradoksalnie - Viszniova, która tak aktywnie protestuje przeciw turbinom wiatrowym w Polsce, nie ma nic przeciwko takim instalacjom na terytorium Czech. Kraj liberecki w sąsiedztwie gminy i w jej granicach planuje dwa mniejsze parki elektrowni wiatrowych.

Podobał się artykuł? Podziel się!