Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) przedstawiła dzisiaj w Warszawie raport World Energy Outlook 2011 (WEO211). Prezentacja odbyła się z udziałem wicepremiera Waldemara Pawlaka i dr Fatiha Birola, głównego ekonomisty MAE, który omówił główne tezy raportu zwracając uwagę na wpływ kryzysu finansów publicznych na inwestycje w energetyce.

- Wiele rządów miało ambitne projekty energetyczne do wdrożenia, a w tej chwili już tak nie jest ponieważ nie mają dostatecznych zasobów finansowych i walczą o to, żeby w ogóle załatać deficyty budżetowe i pieniądze, które wcześniej miały być wydane na energetykę przeznaczają na inne cele, co jest oczywiście ich prawem - mówił Fatih Birol.

Punktem centralnym WEO2011 jest Scenariusz Nowych Polityk, czyli analiza rynków energii przy założeniu, że działania obecnie deklarowane zostaną zrealizowane. Scenariusz ten zakłada, że wzrost mieszkańców Ziemi o 1,7 mld osób oraz 3,5 proc. średnioroczny wzrost gospodarki światowej spowodują wzrost zapotrzebowania na energię o ponad 30 proc. do 2035 roku. W ocenie MAE, aby zaspokoić ten popyt konieczne będą inwestycje w infrastrukturę dostaw energii na poziomie 38 bln dolarów w latach 2011-2035 , a prawie dwie trzecie z nich powinno zostać zrealizowane w państwach spoza OECD.

- Chiny będą olbrzymim supermocarstwem jeśli chodzi o energetykę. Ponad 50 proc. zapotrzebowania na energię wystąpi w Chinach z Indiami. To oznacza, że decyzje, które podejmują w Pekinie, Delhi albo w Moskwie wobec własnych sektorów energetycznych będą miały wpływ nie tylko na tamte kraje, ale na nas wszystkich - wyjaśniał Birol.

MAE ocenia, że mimo rosnącego popytu na wszystkie nośniki energii udział paliw kopalnych w globalnej konsumpcji spadnie z 81 proc. w 2010 roku do 75 proc. w 2035 roku. Wyjątkiem od tej reguły ma być gaz ziemny, którego udział w światowym miksie energetycznym zdaniem analityków agencji będzie rósł w perspektywie do 2035 roku i popyta na to paliwo będzie niemal dorównywał popytowi na węgiel.

- Być może znajdujemy się w złotej erze gazu, ale jest główny problem. Podczas wydobycia gazu łupkowego w wielu przypadkach pojawiły się poważne lokalne problemy zanieczyszczenia środowiska. Nie mówię tutaj w imieniu jakiegoś zielonego lobby. Obiektywnie mówię o tym, że poajwiły się takie istotne problemy zanieczyszczenia lokalnego środowiska, skażenia wody, wód gruntowych. Byliśmy tego świadkami w USA i również tam pojawiły się sprzeciwy społeczne. To jest konkretny problem do rozwiązania. Jednak dobra wiadomość jest taka, że te problemy można rozwiązać, całkowicie je wyeliminować jeśli najlepsze dostępne technologie będą stosowane - mówił Birol wskazując, że dochodziło do zanieczyszczeń ponieważ niektóre firmy nieodpowiedzialnie stosowały przestarzałe technologie po to, żeby zmniejszyć koszty wydobycia.