- Tak wczesna ocena jest praktycznie niemożliwa w Polsce, co tym samym powstrzymuje wiele inwestycji w nowe projekty. Zamiast tego mamy
interesujący rynek bardziej zaawansowanych projektów, ponieważ inwestorzy lub deweloperzy nie chcą podejmować ryzyka. Problemem jest też przyłączanie do sieci oraz ograniczenia spowodowane niejasnymi i niekonsekwentnie egzekwowanymi przepisami środowiskowymi. Ponadto, wymieniłbym czasochłonny proces uzyskiwania pozwolenia na budowę
- dodaje Peter Hogre.

Greenfield Wind jest firmą zajmującą się inwestycjami w branży energetyki wiatrowej; opracowując projekty inwestycyjne elektrowni wiatrowych.

Pomimo, że polskie przepisy dotyczące OZE są momentami niejasne i wymagają zmian to trzeba sobie postawić pytanie jak to zmienić? Jak ulepszyć?

- Aby przyciągnąć więcej inwestycji w projekty, firmy muszą być w stanie na wczesnym etapie w wiarygodny sposób ocenić ich ryzyko. Operatorzy sieci muszą przekazywać jasną informację co do możliwości przyłączenia do sieci już na wstępnym etapie inwestycji, a nie niemal w ostatniej chwili, jak to jest obecnie. Uważam też, że polski rząd powinien określić istotne dla elektrowni wiatrowych obszary na poziomie krajowym, w taki sposób aby łatwo można było zdecydować, gdzie można inwestować w nowe projekty. Gminy będąc w posiadaniu takiej „mapy”, mogłyby rozpocząć zmiany studiów i planów zagospodarowania. Proces inwestycyjny stałby się szybszy i bardziej przejrzysty - informuje przedstawiciel firmy.

Obecnie większość firm planuje inwestycje rzędu wielkości od 5 -100 MW. Duże projekty powyżej 100 MW, które były jeszcze w 2009 roku bardzo popularne, obecnie ustępują. Ma to dwie przyczyny: utrudnione finansowanie dużych projektów oraz trudna sytuacja w związku z przyłączeniem do sieci, wynika z raportu pt. Inwestycje związane z energetyką odnawialną i nowe regulacje prawne.