Rośliną szczególnie przydatną do tych celów jest rzepak. Można go nawet nazwać rośliną przyszłości dla naszego rolnictwa, oczywiście przy założeniu, że całą nadwyżkę oleju (ponad konsumpcję) przeznaczymy na paliwo, a śrutę rzepakową na paszę. W Polsce zużywamy na paszę 0,5 mln t śruty rzepakowej i 1,5 mln t importowanej śruty sojowej, a może być odwrotnie!

Aby tak się stało, konieczna jest dobra wola, nie tylko – jak dotychczas – deklarowana, naszego parlamentu i rządu. Z drugiej strony potrzeba zorganizowania się rolników, aby aktywnie włączyli się w proces tworzenia nowej branży energetycznej. Nie mamy bowiem jasnego i stabilnego prawa dotyczącego produkcji biokomponentów. Nie są także zawierane wieloletnie umowy kontraktacyjne, zapewniające rolnikom stały odbiór rzepaku po unijnych cenach, a przetwórcom – ciągłość dostaw i tańszy surowiec z racji mniejszych kosztów transportu. Dopiero to stworzy szansę na równomierny rozwój uprawy rzepaku. Historia uczy, że w przeszłości albo nie było rzepaku, bo wymarzł, albo był on tani, bo plony były wysokie. Na szczęście duży postęp w hodowli i uprawie rzepaku powoduje, że uzyskujemy wyższe i stabilniejsze plony, na które pogoda ma coraz mniejszy wpływ. Stale jednak trzeba walczyć o cenę. Podstawową sprawą jest wielkość zapotrzebowania naszych krajowych przetwórców. Krajowy Związek Producentów Rzepaku od początku swego istnienia uważał za najważniejsze wzrost przerabianego w kraju rzepaku. I to się udaje: w roku 1999 przerabialiśmy 900 tys. t , w roku 2003 r. – 1,3 mln t, w 2005 r. – powyżej 1,5 mln t, a przewiduje się, że w tym roku przerobimy ponad 2 mln t rzepaku. To wynik wielu inwestycji już rozpoczętych i planowanych, przeznaczonych do produkcji estrów. Jest zatem duża perspektywa znacznego zwiększenia uprawy rzepaku w Polsce.

Kolejnym warunkiem jest ujednolicenie cen rzepaku w Polsce i krajach starej UE-15. Na rynku „15” cenę wyznacza paryska giełda MATIF dla rzepaku o następujących parametrach: wilgotność 9 proc., zanieczyszczenia – 2 proc., zawartość oleju – 40 procent. Za rzepak o wilgotności poniżej 9 proc. rolnicy otrzymują dopłatę za każdy procent mniejszej wilgotności, a za zawartość oleju powyżej 40 proc. – po 1,5 proc. ceny za każdy procent powyżej 40 procent. Polskie podmioty skupujące rzepak nie stosują tych dopłat, a wręcz obniżają cenę o 5 do nawet 25 euro za tonę w stosunku do giełdy MATIF.

Dlaczego mimo członkostwa w Unii Europejskiej ceny rzepaku są w Polsce niższe niż, na przykład, w Niemczech czy we Francji? Dzieje się tak dlatego, że w tych krajach rolnicy są lepiej zorganizowani i bardzo często mają udziały w firmach kupujących i przetwarzających rzepak. Jak długo na naszym rynku będzie zgoda rolników na tańszy rzepak, tak długo będzie on tanio kupowany przez przetwórców. Nie ma jednak uzasadnienia dla niższej ceny rzepaku.

Źródło: "Farmer" 01/2006