PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Ten rok stracony dla OZE i kogeneracji. Jaki będzie 2014?

Kolejne opóźnienia w pracach legislacyjnych sprawiły, że 2013 r. w dużej mierze można uznać za stracony dla inwestycji w OZE i kogenerację. Przełamanie impasu może uwolnić wiele projektów, które przy braku odpowiednich regulacji odłożono na półkę. Uwagi wymaga też pomysł wprowadzenia rynku mocy.



O swoistym paraliżu inwestycyjnym, który dotknął sektor OZE oraz kogenerację mówiono podczas dyskusji "Nowe regulacje dla sektora energii", która odbyła się w ramach X Kongresu Nowego Przemysłu.


Andrzej Czerwiński, poseł PO, wiceprzewodniczący komisji gospodarki oraz szef parlamentarnego zespołu ds. energetyki, przyznał, że prace nad regulacjami dotyczącymi OZE już dawno powinny się zakończyć. Dlatego środowisko energetyczne słusznie jest zniecierpliwione, bo chciałoby w końcu mieć pewność co do przepisów, aby móc zająć się biznesem.

Jednocześnie Czerwiński podkreślił, że w życie wszedł już tzw. mały trójpak, a w przypadku ustawy o OZE istnieje szansa, aby do końca tego roku jej projekt trafił do Sejmu. Nowe przepisy mogłyby wtedy wejść w życie w połowie 2014 r.

Czerwiński wskazał, że opracowywane rozwiązania kładą nacisk na energię z wiatru, biomasy oraz biogazu. Dodał, że w tych sektorach inwestorzy powinni osiągnąć satysfakcjonujący zwrot z kapitału. Niemniej ostateczny kształt przepisów nie jest jeszcze przesądzony.

- Jest otwartość na argumenty; jeśli będą one racjonalne oraz znośne dla odbiorców energii, to zostaną wzięte pod uwagę. Chcemy zrealizować cel 15 proc. energii z OZE w bilansie do 2020 r. Osiągniemy go i chcemy to zrobić jak najtaniej - stwierdził Czerwiński.

Poseł zapowiedział również powołanie podkomisji ds. energetyki surowców, która ma usprawnić prace w Sejmie nad aktami prawnymi związanymi z energetyką. Dotychczas - z racji tego, że zapisy prawa zahaczały o obszary funkcjonowania wielu ministerstw - projekty były omawiane przez różne komisje.

Czerwiński odniósł się także do kwestii kogeneracji. Zaznaczył, że odpowiednie przepisy są przygotowane i można je szybko wdrożyć, ale kluczowa będzie opinia Komisji Europejskiej.

- Mamy prostą ustawę dotyczącą wsparcia dla kogeneracji, która nie budzi żadnych kontrowersji politycznych. Podlega ona jednak notyfikacji przez Komisję Europejską, która ma zdecydować czy jej zapisy nie będą stanowiły niedozwolonej pomocy publicznej - wyjaśnił Czerwiński.

Kwestia wsparcia dla kogeneracji jest kluczowa dla ciepłownictwa, o czym mówił Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Podkreślił, że brak zatwierdzonych regulacji wpływa destrukcyjnie na potencjał inwestycyjny branży.
- Z pytań nadsyłanych przez Komisję Europejską wynika, że wciąż zastanawia się ona, czy system oparty na świadectwach stanowi pomoc publiczną. Na razie nie doszliśmy nawet do rozważań na temat wysokości wsparcia - powiedział Szymczak.

- Jeśli KE wyda decyzję negatywną będziemy musieli szukać innego systemu, a to oznacza, że z punktu widzenia inwestora 2013 r., a być może i 2014 r., jest stracony - dodał.

Szymczak przypomniał, że w 2012 r. całkowita moc zainstalowana ciepłownictwa wynosiła ok. 58000 MW. Około 60 proc. ciepła było wytwarzane w kogeneracji, ale głównie w dużych miastach.

Zdaniem Szymczaka, w mniejszych miejscowościach istnieje duży potencjał do inwestycji w jednostki kogeneracyjne. Przedsięwzięcia tego typu w skali całego kraju mogłyby dać ok. 4000 MW nowych i stabilnych mocy dla systemu elektroenergetycznego, które pozwoliłyby w najbliższych latach pomóc w uniknięciu deficytu mocy z krajowych źródeł.

Tymczasem - jak podkreślił Szymczak - rosną wymogi dotyczące emisji CO2, tlenków siarki i azotu, a także pyłów. Dodał, że działania ostatnich lat pokazują, że KE zmierza do likwidacji ciepłownictwa opartego na węglu.

Dlatego też tak pilne jest rozwianie niepewności dotyczących krajowego prawodawstwa, gdyż bez odpowiednich regulacji nie wykorzystamy dostępnych pieniędzy na inwestycje z nowego budżetu unijnego.

Także Michał Srebrzyński, dyrektor ds. sprzedaży i origination w polskim oddziale Alpiq Energy, zwrócił uwagę na wiele niewiadomych na polskim rynku energetycznym.

W jego opinii proponowany aukcyjny system wsparcia jest ryzykowny, zwłaszcza z perspektywy firm zagranicznych. Założenia systemu przewidują, że zwycięzca będzie zobowiązany do sprzedaży energii przez 15 lat po ustalonej cenie.

Zdaniem Srebrzyńskiego, zagraniczni inwestorzy, mając w pamięci załamanie na rynku zielonych certyfikatów, nie będą skłonni ponosić ryzyka.

Mimo niepewności dotyczącej kształtu wsparcia dla kogeneracji, swoich planów inwestycyjnych nie wstrzymuje PGNiG Termika - na czele z budową bloku parowo-gazowego o mocy 450 MW w Elektrociepłowni Żerań.
Andrzej Gajewski, prezes spółki, wskazał, że na korzyść PGNiG Termika przemawia zapewniony zbyt ciepła i energii na największym w Polsce stołecznym rynku, co czyni firmę też jednym z największych przedsiębiorstw ciepłowniczych w Europie.

Gajewski wskazał, że spółka chce być liderem w polskiej energetyce gazowej. Nie chodzi tu jednak tylko o duże jednostki, ale także o mniejsze, lokalne źródła rozproszone, w zakresie których PGNiG Termika chce współpracować m.in. z samorządami. Takie inwestycje mogłyby być też pewnych regionach uzupełnieniem dla farm wiatrowych

- Mówi się, że energetyka wiatrowa jest nieprzewidywalna. Należałoby się może zastanowić czy energetyka gazowa rozproszona nie mogłaby być stabilizatorem dla energetyki wiatrowej na niektórych obszarach. Być może przy przyjęciu takiego rozwiązania można by było skorzystać z dwóch systemów wsparcia - ocenił Gajewski.

Z kolei Grzegorz Górski, prezes GDF Suez Energia Polska, przyznał, że nie jest łatwym zadaniem zarządzanie spółką, która jest największym producentem energii odnawialnej w Polsce.

W jego opinii, mijający rok był dla stracony dla inwestycji w sektorze OZE. Również przyszły rok może taki być, bo jeśli wejdą w życie nowe regulacje, to w 2014 r. dopiero zacznie rozkręcać się zakładany w nim aukcyjny system wsparcia.

- Ryzykiem może być też to, że w aukcjach będą brać udział deweloperzy projektów wiatrowych, co obniży ceny. Aukcje to złe rozwiązanie, bo stracą na nich wszyscy, zwłaszcza ci, którzy już zainwestowali - stwierdził Górski.

Dodał przy tym, że system wsparcia dla OZE powinien w głównej mierze koncentrować się na biomasie.

- Biomasa jest i powinna być polską specjalnością. Inwestycje biomasowe to większa stymulacja krajowej gospodarki niż każde inne OZE - mamy tu miejscowe technologie, urządzenia i plantacje - powiedział Górski.

Prezes GDF Suez odniósł się także do pomysłów dotyczących utworzenia rynku mocy. Wskazał, że w ostatnich latach na Zachodzie wyłączono bloki gazowe o mocy ok. 50000 MW, które w głównej mierze zostały wyparte przez dotowane OZE.

- Utworzenie rynku mocy to problem nawet bardziej europejski niż polski. Zamykane są tam bowiem istniejące elektrownie, które dziś nie są w stanie zarabiać nawet na swoje koszty kasowe. Utworzenie rynku mocy pozwoli im przetrwać, ale nie mówmy, że spowoduje nowe inwestycje, bo tak nie będzie - powiedział Górski.
Dodał, że KE dość niechętnie patrzyła na pomysł rynku mocy, jednak w obliczu tego, że poszczególne kraje zaczęły na własną rękę szukać rozwiązania tego problemu, postanowiła się włączyć do działania.

Tworzenie odrębnych rynków mocy przez każdy kraj nie wchodzi w grę, bo inaczej nigdy nie uda się stworzyć wspólnego rynku energetycznego w Europie.

- Utworzenie rynku mocy będzie dla energetyki korzystne, w zależności oczywiście od tego jakie konkretne rozwiązania zostaną przyjęte. Być może powinniśmy potraktować tę dyskusję jako punkt wyjścia do zmiany całego systemu energetycznego w Europie - zaznaczył Górski.

Natomiast Ireneusz Łazor, prezes Towarowej Giełdy Energii, odniósł się do obaw, ze utworzenie rynku mocy będzie w praktyce oznaczało powrót do kontraktów długoterminowych.

- Trudno mi sobie wyobrazić taką sytuację. Jeżeli mówimy o powrocie kontaktów długoterminowych, to powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcemy rynku, czy go nie chcemy - powiedział prezes TGE.

Przypomniał, że wokół Polski działają dwa duże, dobrze zorganizowane rynki energii - niemiecki i skandynawski, a do listopada Polska będzie pełnoprawnym uczestnikiem europejskiego rynku energii. W budowie znajduję się też m.in. most energetyczny z Litwą.

- Energetyka nie jest dla energetyków. Chodzi o to stworzenie mechanizmów, które wspierałyby konkurencyjność polskiej gospodarki, dla której ceny energii są bardzo ważnym elementem - podsumował Łazor.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (1)

  • AST 2013-10-24 08:41:44
    SYTUACJA Z LEGISLACJA PRAWA DOTYCZĄCEGO OZE POKAZUJE WYRAŹNIE, JAKIMI JESTEŚMY NIEUDACZNIKAMI I CO NAS CZEKA JAKO NARÓD W PRZYSZŁOŚCI. WSZYSTKIE PAŃSTWA UNII TAKĄ NOWĄ USTAWĘ MAJĄ TYLKO NIE MY. MY NAWET PRZEPISAĆ OD INNYCH NIE POTRAFIMY. JESTEŚMY NARODEM BEZ ETYKI I HONORU. TYLKO EGOIZM.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 23.20.7.34
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!