Podobnie jak dzisiaj, biomasa będzie naszym najważniejszym OZE. Kolejnym odnawialnym źródłem energii z największym potencjałem jest wiatr, szczególnie z morskich farm na Bałtyku - uważają analitycy IRENA, którzy we współpracy z polskim Ministerstwem Gospodarki przygotowali raport dla Polski, będący częścią serii poświęconej możliwościom rozwoju OZE w poszczególnych krajach. Jak powiedział dyrektor centrum ds. innowacji i technologii IRENA Dolf Gielen, 10 listopada zostanie zaprezentowany podobny raport dotyczący Niemiec. Jak podkreślił, ten dotyczący Polski jest pierwszym dla państwa UE.

REmap 2030, to zestaw "map drogowych" dotyczących OZE. Pokazuje, w jaki sposób kraje te mogłyby zwiększyć udział tych źródeł w swoich miksach energetycznych, dzięki czemu przyczyniłyby się do podwojenia udziału OZE w globalnym miksie energetycznym do ok. 36 proc. w 2030 r.

Obecna na prezentacji raportu wiceminister gospodarki Ilona Antoniszyn-Klik przypomniała, że do 2020 r. Polska ma mieć w swym miksie energetycznym udział OZE na poziomie 15 proc. Obecnie jest to ok. 12 proc. - Wydaje się, że cel końcowy będzie osiągnięty - powiedziała.

Zdaniem analityków IRENY, gdybyśmy realizowali obecną politykę, to udział OZE w całkowitej konsumpcji energii w Polsce wzrósłby do 15,5 proc. do roku 2030. Mógłby on sięgnąć nawet 25 proc., gdyby inwestycje w odnawialne źródła wyniosły ok. 4,5 mld dol. Wg IRENY te inwestycje szybko by się zwróciły, bo dzięki ograniczeniu emisji CO2 udałoby się zaoszczędzić nawet do 2 mld dol. na opiece zdrowotnej i ochronie środowiska naturalnego.

Jak wynika z opracowania, w 2010 r. w strukturze wykorzystania energii z OZE w Polsce w sektorach zużycia końcowego, czyli w przemyśle wytwórczym, budownictwie mieszkaniowym, użytkowym, transporcie, usługach i rolnictwie oraz w sektorze elektroenergetycznym i ciepłownictwie komunalnym dominowała biomasa - było to 90 proc. wszystkich OZE. Energia elektryczna z wiatru i wody stanowiła 10 proc. całkowitego zużycia.

Tymczasem - wskazują analitycy IRENY - rozwój energetyki wiatrowej, szczególnie morskiej w obszarze Bałtyku - choć bardzo kapitałochłonny, mógłby przyczynić się do rozwoju polskiego przemysłu stoczniowego. - Branża ta, wraz z branżami wspierającymi, działa w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie. Ich profil spełnia potrzeby sektora morskiej energetyki wiatrowej pod kątem budowy komponentów turbin wiatrowych, prac instalacyjnych i produkcji dedykowanych okrętów służących transportowi i instalacji morskich turbin wiatrowych. Morska energetyka wiatrowa daje atrakcyjną szansę dywersyfikacji tradycyjnemu, wyspecjalizowanemu sektorowi stoczniowemu w Polsce - napisano w raporcie.