Prezes Stowarzyszenia Piotr Rydel powiedział, że część wiatraków już stoi, część jest w budowie, a w innych przypadkach dopiero toczą się procedury związane z budową.

- To zdecydowanie zbyt duża ilość. Uważamy, że należałoby prowadzić zrównoważoną formę źródeł energii odnawialnej, nie tylko farmy wiatrowe, które budzą wiele kontrowersji - powiedział Piotr Rydel. Stowarzyszenie na rzecz Zrównoważonego Rozwoju Energii Odnawialnej i Telekomunikacji, wraz z kilkoma innymi stowarzyszeniami z woj. warmińsko-mazurskiego zrzeszonymi w Koalicji "Bezpieczna Energia", zorganizowało w Olsztynie konferencję poświęconą ekonomicznym aspektom stawiania farm wiatrowych.

- Chcemy uświadomić chętnym do stawiania farm wiatrowych samorządowcom kilka zagrożeń wynikających z takich inwestycji. Jednym z nich jest problem, co będzie z wiatrakiem po zakończeniu jego pracy. Utylizacja tak ogromnych maszyn jest bardzo kosztowna. Jeśli firma, która ma wiatraki zbankrutuje, problem kosztownego demontażu spadnie na lokalny samorząd - przekonywał na konferencji Rydel i apelował, by już w momencie stawiania farm wiatrowych zobowiązać inwestorów do odkładania funduszy na rekultywację terenów.

W woj. warmińsko-mazurskim nie ma na razie mapy ani opracowania dotyczącego tego, gdzie i ile wiatraków zbudowano. Pozwolenia na budowę wydają lokalne samorządy i nie muszą tego faktu zgłaszać do nadrzędnych instytucji. Działacze "Bezpiecznej Energii" zaapelowali do urzędu marszałkowskiego w Olsztynie o stworzenie "wiatrakowej mapy".

Samorządowcy z województwa warmińsko-mazurskiego chętnie godzą się na budowę na swoim terenie farm wiatrowych - kuszą ich podatki od nieruchomości, które uiszczają inwestorzy.

Obecny na spotkaniu wójt gminy Świątki Janusz Sypiański (w jego gminie nie ma jeszcze wiatraków, ale jeden z inwestorów chce ich postawić 30) powiedział, że rocznie od jednego wiatraka gmina może uzyskać od 45 do 60 tys. zł.

- Budżet mojej gminy to 12 mln zł, z czego 80 proc. to dotacje celowe. Takie dodatkowe pieniądze są dla gminy bardzo istotnym elementem budżetu - powiedział Sypiański. Dodał, że budowa farm wiatrowych to "inwestycja w nowe technologie", których potrzeba.

Z szacunków "Bezpiecznej Energii" wynika, że dotychczas najwięcej wiatraków w województwie warmińsko-mazurskim stoi w okolicach Kisielic, Korsz i Kętrzyna. Kolejne planowane inwestycje budzą kontrowersje z powodu ich lokalizacji, np. w okolicach zabytkowego sanktuarium maryjnego w Świętej Lipce.