System aukcyjny wprowadzony przez ustawę o odnawialnych źródłach energii będzie obowiązywał od 1 stycznia 2016 r. Według nowego systemu inwestorzy, których projekty wygrają aukcje, bo zaoferują najbardziej atrakcyjną cenę energii, otrzymają prawo do odsprzedaży jej do sieci po stałej cenie.

Pierwszą symulację takiej aukcji przeprowadziły Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, Pricewaterhouse Coopers i kancelaria Domański Zakrzewski Palinka. Wyniki symulacji przedstawiono na zorganizowanym we wtorek w Warszawie seminarium.

Wiceprezes PSEW Arkadiusz Sekściński powiedział, że w symulacji wzięło udział ok. 140 podmiotów, co - jak ocenił - pozwala na formułowanie "rzetelnych wniosków".

Zdaniem eksperta ustawa o OZE nie gwarantuje neutralności technologicznej, bo różne technologie - wiatrowa, wodna, czy słoneczna - biorące udział w aukcji faktycznie ze sobą nie konkurują, a konkurencja dotyczy tylko części technologii.

Według autorów symulacji wykazała ona też, że największym zagrożeniem funkcjonowania nowego systemu OZE "może być zjawisko underbiddingu, czyli składania ofert przez wytwórców poniżej możliwości ich realizacji".

Sekściński wyjaśnił, że ustawa wprowadza różne koszyki, czyli kategorie. Przykładowo koszyk wielkości 1 MW "całkowicie zgarnia fotowoltaika" (energetyka słoneczna), uzyskując "bardzo wysokie ceny". - To znaczy, że za duże pieniądze tworzymy stosunkowo niewielką ilość energii elektrycznej - powiedział.

Podobna sytuacja jest w koszyku powyżej 1 MW przy technologiach pracujących powyżej 4 tys. godzin rocznie (m.in. instalacje biomasowe i biogazowe). W tym segmencie nie ma zbyt wielu projektów, co powoduje, że biorący udział w aukcji przedstawiciele tych technologii wygrywali ją, mimo zaoferowanej wysokiej ceny.

Jak tłumaczył Sekściński konkurencja pojawiła się tylko w koszyku powyżej 1 MW przy technologiach pracujących mniej, niż 4 tys. godzin rocznie (instalacje wiatrowe). - Tam się rozegrała rzeczywista konkurencja, która doprowadziła do tego, że w tym koszyku zaoferowano bardzo niskie ceny, o ponad 100 zł niższe, niż w krajach, które przeprowadzały aukcje w zeszłym roku, czyli we Włoszech, w Holandii, w Wielkiej Brytanii - zauważył.