W ciągu dwóch miesięcy może zdecydować się unijna polityka odnośnie redukcji emisji gazów cieplarnianych do 2030 roku. Większość państw chce ustanowienia do tego roku obowiązkowych celów udziału odnawialnej energii. Polska nie popiera zaostrzenia polityki klimatycznej.

Tydzień temu Komisja Europejska (KE) przedstawiła propozycję tzw. Białą Księgę, która przewiduje, że do 2030 roku redukcje emisji dwutlenku węgla wyniosą 40 proc. z obecnych 20 proc. w 2020 roku.

Dodatkowo udział energii z odnawialnych źródeł ma wzrosnąć z 20 proc. w 2020 roku do 27 proc. w 2030 roku. Ta propozycja rozczarowała branżę energetyki odnawialnej.

- 35 proc. udział energetyki odnawialnej to absolutne minimum dla stworzenia warunków do napływu nowych inwestycji, większego bezpieczeństwa energetycznego i, nie bójmy się użyć tego słowa - kolejnego skoku cywilizacyjnego Polski - mówi Wojciech Cetnerski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

- To bardzo rozczarowujące cele - wtóruje mu Stephane Bourgeois z Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (EWEA).

Jego zdaniem, przewodniczący KE Jose Manuel Barosso w jednostronny sposób zdecydował o tej mało ambitnej propozycji dla zielonej energii.

- Propozycja Barosso jest bardzo zbliżona do tego, co prezentuje Wielka Brytania - dodaje Stephane Bourgeois.

Ekolodzy także nie są zadowoleni z propozycji Brukseli. Ich zdaniem, redukcja emisji CO2 do 2030 roku może wynieść nawet 55 proc., a produkcja energii odnawialnej - 45 proc.

- Bardzo trudno będzie to osiągnąć. Państwa dążą raczej do zmniejszenia celów dotyczących redukcji emisji gazów cieplarnianych, może uda się podnieść cel dla odnawialnej energii - ocenia Andrzej Kassenberg, prezes Instytutu na Rzecz Ekorozwoju.

Ministrowie ds. środowiska i energetyki UE będą dyskutowali w połowie marca na temat Białej Księgi. Szefowie państw UE spotkają się w tej sprawie 21-22 marca.

Podobał się artykuł? Podziel się!