Jak podaje Nasz Dziennik, wniosek o pozwolenie na budowę pierwszej turbiny inwestor złożył w gminie Miedzna w czerwcu 2010 r. W sierpniu Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydał polecenie sporządzenia raportu oceny oddziaływania elektrowni na środowisko. Raport wykonany przez Pracownię Badań Ekologicznych „Natura" był gotowy w 2011 r. Na podstawie tego raportu Janusz Rutkowski, wójt gminy Miedzna, wydał w marcu 2012 r. decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla budowy elektrowni wiatrowej.

Tymczasem w ocenie mieszkańców i sołtysa Miedznej, Ewy Chomżyńskiej, raport na podstawie którego wydano decyzję zawierał liczne błędy. Nieścisłości dotyczyły m. in. terminu wykonywania kontroli ornitologicznych - według raportu prowadzono je już od 1 kwietnia 2010 r., a więc na 5 miesięcy zanim wydano właściwe polecenie.

Poważniejsze zastrzeżenia budzi jednak przedstawiony w raporcie opis lokalizacji inwestycji. Mowa tam o farmie trzody chlewnej, z której gnojowica wywożona jest na łąki oraz o znajdującej się w bliskim sąsiedztwie oczyszczalni ścieków. W rzeczywistości nie ma tam ani farmy, ani oczyszczalni. Wiatraki mają stanąć na żyznych ziemiach klasy III i IV, użytkowanych rolniczo. Okoliczni rolnicy obawiają się, że wybudowanie tam turbiny wiatrowej ograniczy im możliwość uprawy.

W ocenie sołtysa Ewy Chomżyńskiej, raport oceny oddziaływania na środowisko został przygotowany w taki sposób, aby pokazać, że teren na którym ma stanąć turbina jest na tyle zdegradowany, że inwestycja nie jest mu w stanie dodatkowo zaszkodzić.

W związku z podejrzeniem podania nieprawdy w sporządzonym na zlecenie inwestora raporcie środowiskowym, sołtys Miedznej skierowała sprawę do Prokuratury Rejonowej w Siedlcach. Prokuratura jednak nie zajęła się tą sprawą, uzasadniając, że problemem tej elektrowni zajmuje się już Kolegium Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, na wniosek dwóch rodzin, w sąsiedztwie których ma powstać inwestycja. Sołtys planuje odwołanie do instancji wyższego szczebla.