Organizacje te zauważają, że nie istnieją racjonalne podstawy naukowe przemawiające za obliczaniem wskaźnika ILUC.

Zdaniem przedstawicieli Stowarzyszenia wpływ polityki UE w obszarze biopaliw na rynek spożywczy jest świadomie zawyżany przez krytyków biopaliw. Bank Światowy wskazuje bowiem, iż ceny ropy naftowej są odpowiedzialne w uśrednieniu za ok. 74 proc. podwyżek cen surowców rolnych. Kolejne istotne przyczyny podwyżek cen to wahania kursów walut (10 proc.) i wykorzystanie zasobów (6 proc.).

- Propozycja dotycząca włączenia emisji powodowanych jakoby przez pośrednią zmianę użytkowania gruntów opiera się na teoretycznym modelu podlegającym zmianom w zależności od przyjętych założeń, a sama Komisja przyznaje, że propozycja zawiera szereg wątpliwości co do proponowanych średnich wartości. Ponadto, brak wiarygodnych podstaw naukowych dla ILUC jest również głównym powodem, dla którego nie powinien zostać wprowadzany 5 proc. limit dla produkcji biopaliw pierwszej generacji - informuje PSPO.

Prawo Unijne przyjęte zaledwie 4 lata temu promowało inwestycje w produkcję biopaliw, co na dzień dzisiejszy wpłynęło na stworzenie ok. 220 tys. miejsc pracy.

Radykalna zmiana polityki UE w przeciągu zaledwie czterech lat zagraża zarówno samy inwestycjom jak i miejscom pracy. Zapotrzebowanie na biodiesel wytwarzany na bazie olejów roślinnych w ramach UE generuje dodatkowo ponad 13 mln ton pasz wysokobiałkowych.

- Obecnie Unia Europejska produkuje jedynie 30 proc. białka paszowego, które konsumuje. W następstwie obecnej polityki promocji biopaliw, około 25 proc. zapotrzebowania UE na białko dostarczane jest na bazie rodzimego przerobu nasion rzepaku (równolegle do biodiesla). Ustanowienie współczynników ILUC oraz limitu na produkcję konwencjonalnych biopaliw może skutkować spadkiem produkcji rzepaku o 70 proc., co musiałoby być skompensowane jeszcze większym importem białka - podaje PSPO.