Na upublicznienie projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii i jej uchwalenie czeka cała energetyka, bo od ostatecznych rozwiązań w zakresie przyszłego systemu wspierania produkcji energii z OZE zależy opłacalność tych inwestycji. Dysponujemy nieoficjalnym projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii z końca sierpnia tego roku. Nie wiemy, czy od tamtej pory w projekcie zaszły jakieś zmiany, czy nie. Resort gospodarki twierdzi, że prace nad projektem ustawy o OZE są kontynuowane i że ministerstwo rozpocznie proces konsultacji społecznych projektu w momencie uzyskania aprobaty kierownictwa resortu gospodarki. Ministerstwo Gospodarki poinformowało nas także, że nie udziela informacji na temat toczących się prac wewnętrznych nad projektami ani nad szczegółowymi rozwiązaniami, które będą w nich zawarte i że nie będzie odnosiło się do żadnych szczegółowych rozwiązań przed rozpoczęciem procesu konsultacji społecznych projektu ustawy o OZE.

W związku z tym podajemy jakie rozwiązania zostały zawarte w nieoficjalnym projekcie ustawy o OZE, którym dysponujemy. Generalnie zakładały one utrzymanie ogólnych zasad funkcjonowania dotychczasowego mechanizmu wspierania produkcji prądu z OZE, czyli systemu tzw. zielonych certyfikatów. Minister Gospodarki nadal miałby wyznaczać poziom obowiązkowej sprzedaży zielonej energii w sprzedaży energii odbiorcom końcowym. Wykonać ten obowiązek można byłoby też jak dotychczas, czyli uzyskując i przedstawiając do umorzenia Prezesowi URE świadectwa pochodzenia energii z OZE lub płacąc opłatę zastępczą, która nadal miałaby stanowić przychód NFOŚiGW. Opłata zastępcza, od której poziomu zależy obecnie mocno wartość świadectw pochodzenia energii miałaby być już jednak wyznaczana inaczej niż obecnie.


Zgodnie ze wzorem podanym w nieoficjalnym projekcie ustawy o OZE, do którego dotarliśmy opłata zastępcza miałaby być wyliczana jako iloczyn różnicy jednostkowej opłaty określonej na 470 zł i średniej ceny sprzedaży prądu w poprzednim roku kalendarzowym oraz różnicy między ilością energii wynikającą z obowiązku pozyskania świadectw pochodzenia w danym roku i ilością energii wynikającą z faktycznie przedstawionych w danym roku do umorzenia świadectw pochodzenia energii. Taki mechanizm oznaczałby, że poziom jednostkowej opłaty zastępczej, a pośrednio wartość świadectwa pochodzenia energii z OZE zależałyby od ceny energii elektrycznej, której wzrost powodowałby spadek jednostkowej wartości opłaty zastępczej rozumianej jako różnica jednostkowej opłaty określonej na 470 zł i średniej ceny sprzedaży prądu w poprzednim roku kalendarzowym. Przy tym opłata na poziomie określonym projektowo na 470 zł miałaby być waloryzowana średniorocznym wskaźnikiem inflacji podawanym przez GUS, z roku poprzedzającego rok dla którego obliczana byłaby opłata zastępcza.