Zdaniem przedstawicieli koncernów energetycznych, funkcjonujący obecny system subsydiowania energetyki wykorzystującej odnawialne źródła energii poprzez dopłaty do rachunków za energię powoduje, że w skali roku statystyczne gospodarstwo domowe przepłaca za prąd i gaz ponad 100 funtów.


- Kwota ta mogłaby zostać automatycznie odjęta od rachunków za energię, gdyby rząd pozyskiwał środki na subsydia nie z rachunków za prąd i gaz a z podatków - powiedział dziennikowi The Telegraph szef koncernu SSE Alistair Phillips-Davies.

Według spółki, to właśnie wzrost obciążeń związanych z polityką klimatyczną w największym stopniu przyczynił się do konieczności wprowadzenia podwyżek dla klientów SSE. Ponad 8 proc. podwyżka wejdzie w życie w połowie listopada.

Co więcej, zdaniem szefa SSE, utrzymanie obecnego systemu dofinansowania energetyki odnawialnej sprawi, że konieczne będą kolejne podwyżki rachunków w ciągu najbliższej dekady.

Według niego, konieczna jest publiczna debata nad kwestią rosnących kosztów polityki klimatycznej. "Musimy zastanowić się nad tym, czy Brytyjczycy rzeczywiście chcą ponosić koszty dekarbonizacji. Być może bardziej zależy im na obniżeniu kosztów życia - powiedział w rozmowie z dziennikiem. - Pytanie brzmi, czy chcemy za wszelką cenę zastępować część naszych mocy wytwórczych, które z powodzeniem mogą funkcjonować jeszcze przez jakiś czas, przez nowe moce, które będą nas więcej kosztować? - podkreślał.

Zauważa również, że propozycja zamrożenia rachunków za energię przedstawiona przez Partię Pracy, przy jednoczesnym utrzymaniu subsydiów dla energetyki odnawialnej, nie jest żadnym rozwiązaniem a spowoduje jedynie wstrzymanie nowych inwestycji niezbędnych dla zaspokojenia brytyjskiego zapotrzebowania na energię. SSE już w efekcie samych zapowiedzi labourzystów zastanawia się nad zamrożeniem wszystkich inwestycji, w tym również w energetyce odnawialnej, do czasu wyniku wyborów zaplanowanych na 2015 rok.

Tymczasem pomysł przeniesienia kosztów subsydiowania energetyki odnawialnej z rachunków za energię na opodatkowanie znajduje coraz więcej zwolenników w łonie rządu. Premier David Cameron powiedział w czwartek, że subsydia znikną z rachunków za energią "tak szybko, jak będzie to możliwe".

Tego samego dnia wiceminister energii Michael Fallon dał do zrozumienia, że rząd rozważa zmianę właśnie w kierunku pozyskiwania środków na subsydia z podatków. - Mamy oczywiście ograniczenia w postaci zobowiązań w zakresie polityki klimatycznej, ale poszukujemy możliwych rozwiązań, które pozwolą spółkom zmaksymalizować środki na inwestycje w nowe moce wytwórcze - poinformował.