Rzepa napisał w tej sprawie do ministra rolnictwa Marka Sawickiego.

Z ostatniego raportu Instytutu Upraw Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach wynika, że susza na Pomorzu Zachodnim nie występuje. Jednak, według danych przekazanych w piątek mediom przez wicemarszałka, straty zachodniopomorskich rolników spowodowane suszą wynoszą około 55 mln zł. Problem występuje w ponad 600 gospodarstwach, a ta liczba może się zwiększyć - podkreśla Rzepa.

Jak wyjaśnił, jeśli ogłoszony zostanie stan klęski suszy, rolnicy będą mogli się ubiegać o umorzenie bądź rozłożenie podatków na raty, czy też o przesunięcie spłaty opłat za kupioną ziemię.

Według danych Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego najbardziej ucierpiały uprawy w powiecie wałeckim. O oszacowanie szkód spowodowanych przez suszę wystąpiło tu już 200 rolników. Na całym Pomorzu Zachodnim takich wniosków złożono już blisko 500. Wnioski wpłynęły z około 30 gmin.

Jak informuje biuro prasowe wojewody, nie ma on podstaw prawnych, by wysłać na pola komisje szacujące szkody, ponieważ z pomiarów wynika, że suszy w regionie nie ma.

Ostatni raport Instytutu Upraw Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, obejmujący okres od 11 czerwca do 10 sierpnia, wskazuje, że na terenie Zachodniopomorskiego nie ma gmin objętych lub nawet zagrożonych suszą - informują służby prasowe wojewody.

Na wniosek wójtów i burmistrzów w regionie powołano osiem komisji gminnych szacujących straty w uprawach. W oparciu o ich raporty rolnicy mogą uzyskiwać ulgi i zwolnienia podatkowe, m.in. zwolnienie i odroczenie w opłacie składek odprowadzanych do KRUS, obniżenie lub rozłożenie na raty przez Agencję Nieruchomości Rolnych płatności czynszów dzierżawnych, ulgi w opłacie podatku rolnego, a także w ewentualnej pomocy społecznej.

Protokoły komisji gminnych nie umożliwiają jednak ubiegania się o odszkodowania przez rolników, których ubezpieczenie w połowie finansowane jest przez Skarb Państwa, a także uzyskania preferencyjnych kredytów i zapomóg.

Instytut w Puławach opracował wartości klimatycznego bilansu wodnego dla wszystkich gmin w Polsce. Według urzędników wojewody zachodniopomorskiego pomiary te nie są jednak miarodajne. W regionie punktów pomiarowych jest za mało, a niektóre z istniejących są usytuowane np. w pobliżu dużych zbiorników wodnych, co może powodować błędy w pomiarach - twierdzą.