Brunner palił odpady ogrodowe. Następnie do lasku na terenie swej posiadłości wysypał popiół, przekonany, że nie ma już w nim żaru. O tym, że nie sprawdził tego dokładnie, przekonał się, kiedy lasek stanął wkrótce w płomieniach.

Minister osobiście wezwał straż pożarną. Ponieważ w rejonie Lasu Bawarskiego z powodu suszy znacznie wzrosło zagrożenie pożarowe, strażacy na wszelki wypadek wysłali od razu sześć wozów gaśniczych.

Brunner obiecał na spotkaniu z mediami, że w przyszłości będzie ostrożniejszy.

- Ostrożności nigdy za wiele - podkreślił, zapewniając, że jest mu bardzo przykro z powodu tego zajścia.

Media nie omieszkały odnotować, że latem minister z urzędu ostrzegał przed groźbą pożarów lasów.