Rolniczy protest rozpoczęto w zeszłym tygodniu w Rzymie w pobliżu włoskiego parlamentu. Stowarzyszenie rolników Coldiretti przygotowało prowizoryczny wybieg dla owiec, które przeżyły trzęsienie ziemi. W strajku wzięli udział rolnicy z regionu Lazio, Marche, Abruzz i Umbria, którzy najbardziej ucierpieli podczas zeszłorocznego trzęsienia ziemi.  Jedno z ich haseł brzmi: "Biurokracja jest bardziej zabójcza od trzęsienia ziemi". - Cofnęliśmy się o przynajmniej kilkaset lat.  Nie możemy odbudować swoich gospodarstw, nieliczne zwierzęta, które przeżyły tę hekatombę, żyją pod gołym niebem -przyznaje Paolo Mettaza.

Co prawda premier Paolo Gentiloni zatwierdził projekt ustawy, aby pomóc ludziom dotkniętym przez trzęsienie, jednak fundusze wciąż nie zostały podzielone między rolników.  Na zrekompensowanie utraconych dochodów przeznaczono w tym roku 35 milionów euro.

Sytuacja jest dramatyczna także z innego powodu. Na początku tego roku w centralnym regionie Włoch wystąpiły nietypowe jak na ten kraj silne opady śniegu, a temperatura spadła poniżej zera. Nie wiedzieliśmy jak uchronić nasze zwierzęta przed zamarznięciem. Śnieg czy nawet minusowe temperatury nie byłyby problemem gdybyśmy mieli zadaszone budynki. W wielu gospodarstwach mróz zebrał śmiertelne żniwo - przyznał jeden z protestujących.

Rolnicy narzekają także na to, że zwierzęta, które przeżyły ogromny stres mają dużo mniejszą wydajność i podają dane. - W naszym regionie produkcja mleka u krów, które przeżyły kataklizm, spadła o 30 procent - mówi jeden z  przewodniczących Stowarzyszenia rolników Coldiretti. Jego koledzy twierdzą także, że w tym roku znacznie spadną zbiory popularnej w tym regionie soczewicy.

W sierpniu zeszłego roku doszło do kilkunastu trzęsień ziemi w środkowych Włoszech, ostatnie wstrząsy sejsmiczne wystąpiły również na początku tego roku. W trakcie kataklizmu śmierć poniosło poniosło 10 tysięcy zwierząt gospodarskich. Najbardziej ucierpiały regiony Lazio, Marche, Abruzzo i Umbria.

Podobał się artykuł? Podziel się!