PRZEGLĄD PRASY: Jeszcze w 1998 r. obsiano w Polsce takimi nasionami 29,1 proc. gruntów przeznaczonych pod uprawę zbóż. Sześć lat później już ponad dwukrotnie mniejszy odsetek plantacji (13,1 proc). W tym samym czasie udział nasion kwalifikowanych w ziarnie siewnym zbóż wynosił w Niemczech i we Francji ponad 60 proc., a w Danii, Szwecji i Wielkiej Brytanii około 70 proc.

Najnowsze dane wskazują, że nie udało się dotychczas powstrzymać regresu. W roku gospodarczym 2006/2007 sprzedaż nasion zbóż zmniejszyła się w stosunku do sezonu poprzedniego o 3,5 proc, a sadzeniaków ziemniaka o 5,9 proc Udział kwalifikowanego materiału siewnego w całkowitej produkcji zbóż wyniósł w 2007 roku 8,4 proc, jeśli bierze się pod uwagę plantacje jednolite gatunkowo (w czystym siewie), a 6,9 proc. po uwzględnieniu mieszanek zbożowych - pisze Tomasz Kita.

Katastrofalnie niski mamy poziom odnawiania materiału nasiennego w przypadku ziemniaków. Rolnicy bardzo rzadko korzystają z dobrej jakości sadzeniaków. W zeszłym roku udział ich w krajowej produkcji bulw ziemniaka wyniósł tylko 3,4 proc.

Mało używamy dobrych nasion przeważnie dlatego, że nie są one tanie. Dwa lata temu z powodu suszy ucierpiały również plantacje nasienne. W rezultacie ceny kwalifikowanego materiału siewnego zbóż jarych były w zeszłym roku o 50-65 proc. wyższe niż w 2006 r. Podrożały także nasiona zbóż ozimych. Pszenica w stopniu kwalifikacyjnym Cl kosztowała o 34 proc. więcej niż poprzednio, a żyto o 44 proc. Ceny sadzeniaków ziemniaka wzrosły wskutek nieurodzaju aż o 80 proc.

Państwo stara się dopomóc finansowo rolnikom. Każdy z nich może uzyskać dopłatę do kwalifikowanego materiału siewnego zbóż, roślin strączkowych i ziemniaków. W zeszłym roku wypłacono z tego tytułu łącznie ok. 10 mln zl. Na ceny nasion będzie miało wpływ to, że spółki hodowli roślin, których administratorem jest Agencja Nieruchomości Rolnych, zostały w 2008 r. pozbawione dotacji z Funduszu Postępu Biologicznego. Niektóre będą musiały ograniczyć działalność, aby uniknąć bankructwa.

Zdaniem ekspertów polskie nasiennictwo wymaga urynkowienia i prywatyzacji, żeby mogło przetrwać. Dzisiaj warunki działania nie są dla wszystkich jednakowe. Mamy placówki naukowo-badawcze, które zajmują się m.in. hodowlą nowych odmian roślin oraz ich sprzedażą, korzystając z dotacji budżetowych. A obok działają firmy prywatne bez subwencji państwowych. Im jest trudno konkurować z beneficjentami, uciekają więc w szarą strefę. Żeby cały ten sektor nie został zmarginalizowany przez zagraniczną konkurencję, potrzebne są jasne reguły, Według których ma działać. Bez uprzywilejowania jednych kosztem drugich.

Mówiąc o cenach i dostępności nasion trzeba pamiętać, że na krajowym rynku wzrasta udział zagranicznych odmian. Tylko w sprzedaży materiału siewnego zbóż, roślin strączkowych i sadzeniaków ziemniaka dominuje jeszcze rodzima produkcja. Natomiast kwalifikowane nasiona roślin motylkowych pochodzą z zagranicy w 70 proc, kukurydzy w 60,6 proc, warzyw w 59,5 proc, buraków cukrowych i traw w 50 proc. Importowane w 100 proc. są nasiona papryki szklarniowej, w 83 proc. pomidorów do uprawy pod osłonami. Prawie dwukrotnie zwiększył się w ostatnich latach udział zagranicznych odmian ziemniaków.

Źródło: Zielony Sztandar

Podobał się artykuł? Podziel się!