Według ekspertów stworzenie listy zakazanych w Rosji produktów jest wymierzone przeciwko Białorusi. Nasz wschodni sąsiad od początku wprowadzenia embarga na produkty z Europy przyjął rolę cichego pośrednika, na czym bardzo się wzbogacił. Odtąd, aby wysłać mąkę lub zboże Białorusini będą musieli zdobyć dodatkowy dokument z Federacji Rosyjskiej. Eksperci twierdzą, że całą akcję można nazwać subtelnym embargiem, teoretycznie eksport produktami będzie możliwy, ale w praktyce będzie on blokowany. W ten sposób Rosja chce powstrzymać reeksport unijnych towarów. 

Julia Melano, rzeczniczka prasowa rosyjskiej służby weterynaryjnej, powiedziała RIA Nowosti, że dodatkowe dokumenty Białorusini będą musieli przedstawiać także w przypadku serów topionych i wszystkich przetworów spożywczych, które będą zawierały kiełbasy, mięsa i podroby.

Ponadto kilka tygodni temu Rosselkontrolnadzor poinformował o wprowadzeniu całkowitego zakazu importu wołowiny z Białorusi. – Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Federacji Rosyjskiej mają wszelkie podstawy ku temu, by wprowadzić całkowity zakaz dostaw wołowiny z Białorusi. Chcielibyśmy wyraźnie zaznaczyć, że jakość dostarczanego do nas mięsa nie spełnia obowiązujących standardów - powiadomiła rzeczniczka.

Według rosyjskiej kontroli weterynaryjnej i fitosanitarnej w białoruskiej wołowinie służby co rusz natrafiają na listerię. Ponadto Rosjanie poinformowali, że białoruskie firmy prawdopodobnie sprowadzają wołowinę z takich krajów jak Ukraina oraz Polska.

W odpowiedzi Aleksander Łukaszenka wyraził niezadowolenie wynikające z całej sytuacji. Zaapelował przy tym, by Rosja z embargiem wstrzymała się do momentu, kiedy firmy eksportujące mięso odniosą się do ich zarzutów. Łukaszenka zwrócił uwagę, że w ciągu ostatnich dwóch lat wymiana handlowa między krajami spadła o 60 procent. Prezydent zaznaczył, że prawdopodobnie Białoruś skieruje do sądu sprawą przeciwko Rosji, która stawia przeszkody w eksporcie białoruskich produktów.