Z dużym trudem i wielkim opóźnieniem Krajowa Rada Izb Rolniczych podliczyła frekwencję w tegorocznych wyborach do rad powiatowych izb rolniczych, przeprowadzonych 31 maja 2015 r.

Niespełna 140 tys. osób zagłosowało na delegatów do rad powiatowych. Uprawnionych było 5 mln płatników podatku rolnego, podatku dochodowego z działów specjalnych produkcji rolnej oraz członków rolniczych spółdzielni produkcyjnych posiadających w nich wkłady gruntowe.

W poprzednich wyborach z 2011 r. wzięło udział niewiele mniej, bo ok. 137 tys. osób (nie udało się nam otrzymać całościowych wyników tamtych wyborów, bez izby lubelskiej KRIR informowała o wzięciu udziału w wyborach przez 117 869 osób, w tegorocznych wyborach w lubelskim głosowało ok. 20 tys.). W wyborach z 4 lutego 2007 roku było ponad 250 tys. uczestników.

Mamy więc niewielką poprawę, jeśli chodzi o udział w wyborach w porównaniu z poprzednimi, ale wciąż kiepski wynik całościowy.

Frekwencja ogólna wyniosła 4,34 proc. Jeśli potraktować ten wynik, jako przekładający się na rzeczywiste poparcie dla samorządu rolniczego, to trzeba stwierdzić, że izby rolnicze nie spełniają wymogu reprezentatywności na poziomie 5 proc. ogółu rolników, podawanego jako niezbędny do uczestniczenia w Trójstronnej Komisji Dialogu Społecznego w Rolnictwie.

Co ciekawe, na swojej stronie internetowej KRIR podaje wynik o 20 tys. lepszy, niż zaprezentowany w zestawieniu nadesłanym do naszej redakcji. Nad tekstem w tabelach zestawienie frekwencji z ostatnich wyborów i – dla porównania – z poprzednich.

Jest jeszcze jedna rozbieżność w informacjach przekazywanych przez KRIR: Wybory do Krajowej Rady odbędą się w połowie sierpnia – informowano „Farmera” 2 lipca.

„Pozostał jeszcze jeden etap wyborów – wybory do władz Krajowej Rady Izb Rolniczych, które odbędą się z końcem lipca 2015 r.” – czytamy natomiast na stronie internetowej izb.