Przedstawiciele irlandzkiego stowarzyszenia rolników (IFA) i Bord Bía prowadzili w tym tygodniu rozmowy z turecką komisją mięsno-mleczarską (ESK) w Ankarze - stolicy Turcji. Spotkanie zorganizowano w celu wypracowania ułatwień eksportowych, które przyspieszą wwóz zwierząt do tego kraju. Irlandczycy od 2 lat sukcesywnie zwiększają eksport bydła, a także mięsa wołowego do tego kraju. W ostatnich dniach zapewniono, że Irlandia do końca roku wyeksportuje przynajmniej 100 tys. sztuk żywego bydła. To i tak kropla w morzu potrzeb Turcji, która jest w stanie kupić przynajmniej pięć razy więcej. Naturalnie potrzeby Turków wynikają nie tylko z zapotrzebowania wewnętrznego, Turcja staje się coraz większym pośrednikiem w sprzedaży mięsa i zwierząt, reeksportując produkty do takich krajów jak Iran czy Irak.

Według prezesa IFA Angusa Woodsa tylko w tym roku z Irlandii do Turcji trafiło już 17 tys sztuk bydła. - Turcja chce rozwijać handel z Irlandią ale by tak się stało, przepływ towaru musi być jak najbardziej ułatwiony - powiedział Woods. - Przez ostatnie dni ustalaliśmy w jaki sposób możemy zwiększyć dostawy z Irlandii, dopasowując produkcję sezonową do wymogów tureckich. Omówiliśmy także różne kwestie dotyczące wymagań wagi i wieku zwierząt.

Choć Irlandia staje się coraz większym eksporterem to i tak wyraźnie przegrywa konkurencję o rynek choćby z takimi krajami jak Brazylia czy Urugwaj. Zapełnia jednak tzw. niszę po Francji, która ze względu na występowanie przypadków choroby niebieskiego języka nie może eksportować zwierząt i mięsa do tego kraju.

Podobał się artykuł? Podziel się!