To historia bez precedensu, 33-letni Mark James Hughes ze wsi Horden położonej niedaleko Peterlee pewnego późnego wieczora rozpoczął rajd swoim Land Roverem po polu sąsiada, na którym rosło zboże. Traf chciał, że kilka dni wcześniej w całej okolicy padał deszcz, przez co samochód terenowy nieszczęśliwie ugrzązł na polu. Nieuczciwy sąsiad uciekł, a na drugi dzień zgłosił kradzież samochodu. Policja nie dała mu wiary, tym bardziej, że zanim Mark dojechał na pole, został uchwycony na nagraniu z miejskiego monitoringu. Sprawa trafiła do sądu. Oskarżony nie potrafił wyjaśnić powodów dla których postąpił w ten sposób. Skrucha wyrażona przed majestatem prawa, a ponadto podanie jego danych do publicznej wiadomości była dla niego dopiero początkiem rehabilitacji za złe czyny. Sędzia nakazał oskarżonemu zapłacić 1000 funtów kary na poczet pokrzywdzonego, a ponadto osądził przepadek samochodu.

Cóż zrobić z autem, które trafiło na policyjny parking? Stróże prawa z North Yorkshire wpadli na bardzo oryginalny pomysł.

Arfan Rahouf z Zespołu Roboczego ds. Obszarów Wiejskich Policji North Yorkshire powiedział: - Działanie"Hughesa" było wyjątkowo bezmyślne. Spowodowało znaczne zniszczenia na polu i straty finansowe, a sam sprawca nawet nie potrafił wyjaśnić dlaczego to zrobił. Postanowiliśmy zadziałać tak by nikt nie miał odwagi postąpić tak jak on.

Dlatego stróże prawa w iście amerykańskim a może filmowym stylu postanowili rozprawić się z autem.

- Mam nadzieję, że zmiażdżenie pojazdu, wraz z nakazem zapłaty 1000 funtów zadziała ku przestrodze na innych śmiałków. Liczymy, że o tej sprawie usłyszy jak najwięcej osób, które nie będą chciały popełnić tego błędu- twierdzi Arfan Rahouf.

Za zapowiedziami poszły czyny. Stróże prawa o swoich zamierzeniach poinformowali lokalne media, które skutecznie nagłośniły całą sprawę.

Ciekawi jesteśmy co Państwo sądzicie o decyzji policji?

Podobał się artykuł? Podziel się!