W dzisiejszej „Polityce przy kawie” w TVP Info Marzena Machałek (poseł) z PiS i Andżelika Możdżanowska (senator i sekretarz stanu w KPRM) z PSL odniosły się do wczorajszych wypowiedzi Beaty Szydło, kandydatki PiS na premiera, dotyczących rolnictwa.

Andżelika Możdżanowska powiedziała, że PSL nie pozwoli na „kierowanie żartów w stronę polskiej wsi”. – Raczej nie słyszałam żartów, tylko dyskusję o stanie polskiego rolnictwa – stwierdziła prowadząca program Małgorzata Serafin.

- Każda decyzja rodzi konsekwencje – odparła Andżelika Możdżanowska. – Ja bym wróciła do tych decyzji, których dzisiaj nie byłoby konsekwencji, gdyby rzeczywiście przejęło decyzyjność Prawo i Sprawiedliwość.

Wymieniła tytułem przykładu wypowiedzi polityków PiS, dotyczące wprowadzenia ograniczenia wydatków na WPR, odmowę negocjowania kwot cukrowych z powodu późnej pory, zablokowanie eksportu polskiej żywności za wschodnią granicę w 2005 r., odblokowane przez PSL w 2007 r. i znów obecnie wprowadzone.

Marzena Machałek zarzuciła bezpodstawność powoływania się przez PSL na poparcie wsi, rzekomo zademonstrowane w wyborach samorządowych. W wyborach prezydenckich poparcie dla PSL było znikome. Stwierdziła, że rząd powinien zajmować się rządzeniem, a nie irytującymi wyjazdowymi posiedzeniami. Obecność PiS wśród ludzi jest czymś naturalnym, przedstawiciele partii już od 4 lat jeżdżą po kraju. Minister Jurgiel wielokrotnie odnosił się do zarzutów dotyczących negocjowania kwot cukrowych, decyzję tę wynegocjowano wcześniej.

- Trzeba twardo stawiać warunki polskich rolników, którzy coraz ciężej pracują, jest coraz większy eksport, a coraz gorzej się polskim rolnikom żyje – mówiła Machałek. – My mamy program, między innymi pierwszym filarem naszego programu jest wyrównanie dopłat do rolnictwa, bo tu trzeba prowadzić twardą politykę. Nie może być tak, że rolnicy w Europie mają prawie dwa razy albo dużo większe dopłaty, bo to po prostu uderza w konkurencyjność polskiego rolnictwa. Warto też przyjrzeć się, co się stało za ministra Sawickiego. On przyjeżdżał do Polski i mówił: to źle, to źle – a właściwie zgodził się.