Minister rolnictwa Marek Sawicki na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu powiedział, że nie ma podstaw, by ogłaszać stan klęski żywiołowej z powodu suszy. Podał natomiast, że rząd na pomoc dla rolników dotkniętych jej skutkami przeznaczy w sumie 488 mln zł. Dla sadów i krzewów owocowych pomoc wyniesie 800 zł na hektar, a dla pozostałych upraw 400 zł na hektar.

Na wsparcie mogą liczyć gospodarstwa, w których straty przekroczyły 30 proc. Warunkiem otrzymania pomocy w tej wysokości jest ubezpieczenie od co najmniej jednego ryzyka pogodowego.

"Susza dotknęła praktycznie wszystkich, a te 400 zł dostaną nieliczni" - powiedział Szmulewicz. Uznał, że pomoc jest znacząca, ale wsparcie według niego trafi głównie do gospodarstw prowadzących produkcję roślinną - w szczególności tych, uprawiających zboża jare, w których susza wyrządziła największe szkody.

Dla szefa KRIR problem stanowi sposób oceny szkód, którym zajmują się powoływane przez wojewodów komisje. Wskazał, że w niektórych regionach, mimo że rolnicy zgłaszali suszę, wojewodowie w oparciu o prognozy Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa komisji nie powoływali. Z szacunków komisji, zgodnie z zasadami oceny szkód, wykluczone są też pola już oczyszczone z wyschniętych roślin, a część rolników usunęła je nie spodziewając się dalszych strat.

Trudności z wykazaniem 30 proc. strat będą mieli też hodowcy zwierząt - wskazał prezes KRIR. "Nie mają paszy, muszą redukować stada, a oprócz tego spadły ceny skupu" - wyjaśnił.

Zdaniem Szmulewicza ogłoszenie stanu klęski żywiołowej pomogłoby więc lepiej ocenić straty i uznać, że wszyscy rolnicy zostali poszkodowani przez suszę.

"Na pewno w tym roku jest to stan wyjątkowy. Susza spowoduje, że te wszystkie osiągnięcia, które mieliśmy: eksportowe, nadwyżek żywności, są już historią" - zauważył.

"Jeżeli ktoś mówi, że mamy straty w rolnictwie tylko 550 mln zł, to są to jedynie te straty, które oszacowały komisje" - podkreślił Szmulewicz.