Lekarze weterynarii podkreślają w swoim piśmie, że z ciekawością przyglądają się planom ministerstwa rolnictwa odnośnie tworzenia nowego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności. - Naszym zdaniem łączenie sprawnie działających inspekcji powinno odbywać się powoli oraz z rozwagą. Niezbędna jest także pogłębiona dyskusja na ten temat ze wszystkimi zainteresowanymi środowiskami. Zbyt szybkie i nierozważne pomysły mogą zaszkodzić polskim konsumentom oraz polskiemu przemysłowi spożywczemu, który konsekwentnie od wielu lat bije rekordy sprzedaży zagranicznej. Gwarantem tego sukcesu jest Inspekcja Weterynaryjna, której pracę pozytywnie oceniły liczne misje z Unii Europejskiej oraz krajów trzecich. Dla importerów warunkiem koniecznym do zakupu naszej żywności jest certyfikat zdrowotności poświadczony przez urzędowego lekarza weterynarii.

Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna uważa, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przyłączenie do Inspekcji Weterynaryjnej pozostałych inspekcji, które rząd planuje skonsolidować, czyli Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz części zadań Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Takie rozwiązanie wydaje się być zasadne ponieważ 80 proc. zadań nowego Urzędu Bezpieczeństwa Żywności będzie dotyczyło kwestii weterynaryjnych. Jednocześnie tylko Inspekcja Weterynaryjna posiada w tej chwili struktury powiatowe.

KIL-W przypomina jednocześnie, że w nowym Urzędzie Bezpieczeństwa Żywności nie powinno się obniżać obowiązujących wysokich standardów gwarantujących bezpieczeństwo zdrowotne żywności. Dla przypomnienia: obowiązującymi wymogami na stanowisko szefa inspekcji szczebla krajowego, wojewódzkiego oraz powiatowego są odpowiednio 7, 5 i 3-letni staż pracy w inspekcji oraz oprócz tytułu lekarza weterynarii posiadanie specjalizacji w tym zakresie.

Izba pozytywnie wypowiada się o zapowiedziach ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela dotyczących stworzenia „pionowej” struktury nowej inspekcji, która będzie wykonywać swoje zadania jako organ rządowej administracji niezespolonej. - Ma to duże znaczenie w sytuacji, kiedy inspektorzy będą musieli przeciwdziałać zagrożeniom (ogniska choroby zakaźnej, wycofanie niebezpiecznej żywności) na terenie kilku województw. Usprawni to także kwestie finansowania takich działań. Opowiadamy się zdecydowanie za stworzeniem instytucji, która będzie podległa Premierowi. Jej kompetencje będą bowiem dotyczyć zakresu działania kilku ministerstw (rolnictwa, zdrowia i środowiska). Dlatego uważamy, że nowy Urząd Bezpieczeństwa Żywności powinien być wzorowany na obecnym umocowaniu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Takie rozwiązanie zostało zresztą zapisane w dokumencie pt: „Reforma instytucjonalna bezpieczeństwa żywności” opublikowanym 16 lutego 2016 r. na stronach internetowych MRiRW.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!