W fermie Latgales Bekons w gminie Viski w dystrykcie Daugavpils, która zajmowała się hodowlą 6 tysięcy świń, potwierdzono obecność wirusa. Świnie zostały już uśpione i zutylizowane. Gospodarstwo należy do znanej w regionie firmy Latgales Bekons, która zajmuje się także przetwórstwem i sprzedażą wieprzowiny. Na rynku istnieje od ponad 40 lat.

Co mogło doprowadzić do rozprzestrzenienia się choroby w fermie, która spełnia wysokie standardy bioasekuracji?- to pytanie na Łotwie zadają sobie wszyscy, już trzeci raz w tym roku. Nikt na razie nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Fermy były wielokrotnie kontrolowane i za każdym razem inspektorzy weterynarii uznawali je za niemal wzorcowe.

Dzintra Lejniece szefowa Łotewskiego Stowarzyszenia Producentów Świń, która dobrze zna fermę w Latgales, przyznała, że jest zszokowana ostatnimi informacjami. - Ponieważ gospodarstwo jest zarejestrowane w Centrum danych Rolnictwa, jego właściciel może domagać się odszkodowania za zabite zwierzęta - potwierdziła Ilze Meistere rzeczniczka łotewskiego głównego inspektoratu weterynarii. Na Łotwie po zmianie przepisów, gospodarstwa, które zajmują się hodowlą zwierząt mają obowiązek zgłosić ten fakt do agencji rolniczej (odpowiednika polskiego ARiMR-u). W przypadku jeśli tego nie zrobią, a choroba wystąpi w ich gospodarstwie, nie mają co liczyć na odszkodowanie.

W ramach rutynowych środków zapobiegawczych kwarantanna została wprowadzona na obszarze dziesięciu kilometrów od dotkniętego wirusem gospodarstwa. Na tym terytorium inspektorzy weterynarii będą monitorować bioasekurację w gospodarstwach, ruch pojazdów transportujących zwierzęta oraz produkty mięsne.

Od początku roku pogłowie trzody chlewnej na Łotwie jest dziesiątkowane przez wirus ASF-u. Ten rok już teraz na Łotwie uznawany jest za najgorszy w branży mięsnej od dziesięcioleci.

Podobał się artykuł? Podziel się!