Cały czas pracujemy, zaniechań dopuszczali się za to ministrowie rolnictwa w rządzie PO-PSL - odpowiedział w imieniu resortu jego wiceszef Rafał Romanowski.

Na środowej konferencji prasowej przed siedzibą ministerstwa prezes małopolskich struktur młodzieżówki PSL (Forum Młodych Ludowców) Miłosz Motyka ocenił, że Jurgiel dopuścił się "kompletnych zaniechań", jeśli chodzi o promocję, wsparcie i ochronę producentów polskiej żywności. - Polska żywność na tym traci - zaznaczył.

Z kolei Adam Orliński z zarządu FML apelował do ministra, żeby "naprawdę zaczął działać" i "spełniał te obietnice, o których mówił".

Wśród obietnic, które miał składać Jurgiel, ludowcy wymieniali m.in. wprowadzenie minimalnych cen skupu płodów rolnych oraz doprowadzenie do podwyższenia poziomu unijnych dopłat bezpośrednich. W praktyce - według nich - polscy producenci żywności zmagają się z "najniższymi od lat" cenami skupu i opóźnionymi dopłatami.

- Zbliża się 1 września, dzieci w szkołach usłyszą pierwszy dzwonek i my też byśmy chcieli pana ministra obudzić. To jest ostatni dzwonek dla ministra rolnictwa na uruchomienie skupu interwencyjnego, na wsparcie polskich rolników (...). Jeśli tego nie zrobi, będziemy mieć ogromny problem na rynku nie tylko wieprzowiny, ale na rynku całej polskiej żywności - przekonywał Motyka.

Rzecznik ludowców Jakub Stefaniak wraz z przedstawicielami Forum Młodych Ludowców przekazali w siedzibie resortu przeznaczony dla ministra usmażony, przewiązany czerwoną wstążką, kotlet, który miał nawiązywać do problemu polskich hodowców z afrykańskim pomorem świń (ASF). Według informacji służb weterynaryjnych w Polsce wykryto w środę siedemnaste ognisko wirusa. - Przez dwa lata udawało się powstrzymywać ogniska ASF poza granicami naszego kraju; przypadkowo zapewne teraz ogniska ASF rozlały się po całym kraju - mówił Motyka.

Kotlet - tłumaczyli ludowcy - ma również skłonić Jurgiela, żeby "posmakował i zobaczył, jak polska żywność jest sprawdzoną marką, dobrą marką, marką znaną na świecie".

- Dalsze zaniechanie działań ministra rolnictwa może doprowadzić do tego, że to będzie jeden z ostatnich kotletów, jakie on zobaczy, więc niech mu się naprawdę dobrze przyjrzy, może posmakuje, (...) i chwyci sprawy w swoje ręce, bo tego od niego wymagają polscy rolnicy - podkreślił Motyka.