Eksperci nie mają wątpliwości - mamy do czynienia z pierwszymi efektami Brexitu. Angielskie referendum, a tym bardziej jego wynik doprowadziły do wyraźnego spadku ceny funta. Dlatego wielu imigrantów postanowiło opuścić wyspy.

Angielscy farmerzy biją na alarm. Braki kadrowe są coraz bardziej widoczne. Według informacji dziennikarzy angielskiego Expresu, wobec nagłego wyjazdu obcokrajowców, wiele gospodarstw w ostatnim miesiącu miało poważne problemy ze zrealizowaniem umów na dostawę owoców i warzyw.

Nikt nie ma już wątpliwości, bez imigrantów z Unii Europejskiej angielskie rolnictwo nie ma szans na prawidłowy rozwój. - Brexit to był nasz największy błąd - uważa Aleks Spencer, producent z Kornwalii- Robimy wszystko, by zachęcić pracowników do pracy w naszych gospodarstwach. Znacznie podwyższyliśmy stawki za godzinę, ponadto niezłą zachętą są eleganckie mieszkania, które sami opłacamy. Bardzo cenimy ludzi z Polski, bo świetnie pracują. Chwytamy się wszystkiego, by zachęcić ich do pozostania - tłumaczy.

Niestety dla Anglików, kurs funta zbliżył się do euro. Dlatego wielu Polaków wybierając między Anglią a Danią lub Niemcami, wybiera kraje, które położone są bliżej ich ojczyzny.

Okazuje się jednak, że wysoki kurs euro to nie jedyny powód ich wyjazdu.

- Od czasu Brexitu wiele się zmieniło. Mieszkam tu od 12 lat. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tym by jakiś Anglik powiedział mi żebym wynosił do Polski, bo zabieram ich miejsca pracy. Po głosowaniu nad pozostaniem w Unii miałem kilka takich sytuacji. Jestem zszokowany tą ksenofobią - mówi Dawid Gniazdowski, który mieszka koło Lemington Spa. Dawid pochodzi z Pomorza Zachodniego i coraz bardziej zastanawia się nad wyjazdem do innego kraju. - Jeśli sytuacja się nie uspokoi, to zdecyduje się na przeprowadzkę. Poza tym naprawdę nie wiadomo co nas czeka po ostatecznym wyjściu Anglii z Unii Europejskiej.

Brytyjczycy przyznają, że bezrobotni obywatele ich kraju szukają zatrudnienia wyłącznie w dużych miastach. Praca na roli jest dla nich za ciężka. Od kilku miesięcy brytyjscy rolnicy starają się zwrócić uwagę polityków na ich problem.

- W tej chwili jest krytycznie. Jeśli jesteś farmerem, to zawsze będziesz potrzebował pracowników sezonowych do pomocy w zbiorach - przyznaje James Truscott, który jest właścicielem firmy produkującej 350 tys. ton ziemniaków rocznie – Jeśli zabraknie obcokrajowców, to rolnicy będą przestawiali się na uprawę takich rzeczy, które nie będą wymagały sporego nakładu pracy.

Ruth Davidson ze Szkockiej Partii Konserwatywnej w rozmowie z angielskim Expresem  powiedziała, że rozumie obawy rolników, którzy stracili pracowników z Unii. Stwierdziła również, że kraj potrzebuje jasnej polityki imigracyjnej, dla której branża rolnicza będzie priorytetem.