- Trzy lata temu stwierdziłem, że najwyższa pora kupić nowy ciągnik - przyznaje pan Zenon, jeden z poszkodowanych rolników - Chciałem kupić ciągnik, który powstaje w naszym kraju, takim jestem patriotą. Zawsze wspieram polskie firmy i to niestety wyszło mi bokiem.

Oszustwo, ale tylko częściowe...

Bohater naszego artykułu, przyznaje, że już nie wierzy w sprawiedliwość. Niełatwo zresztą było go namówić na rozmowę, jest już bardzo zniechęcony całą sprawą.  W 2014 roku zdecydował się na zakup ciągnika marki Farmer, wyprodukowanego w Sokółce.  Maszyny kusiły ceną, poza tym powstawały w regionie, co dla pana Zenona  było dodatkowym atutem.

- Zgłosiłem się do autoryzowanego dilera, nie jakiegoś chłoptasia, który obiecywał mi złote góry, a do osoby, która oficjalnie reprezentowała firmę Farmer - denerwuje się nasz rozmówca.

Diler z Lubawy znany był okolicznym rolnikom. Po podpisaniu umowy przekazał naszemu rozmówcy homologację od producenta. Dopiero później okazało się, że była ona fałszywa. Dzięki niej pan Zenon, i jak się później okazało, kilkunastu innych rolników mogło otrzymać kredyt w banku na zakup maszyny.

- Niestety, zaliczkę wpłaciłem w połowie 2014 roku, do dziś traktora nie ma, a ja od blisko 3 lat spłacam kredyt - martwi się rolnik.

Sprawa trafiła do prokuratury. Trzeba jednak przyznać, że działa ona wyjątkowo nieudolnie. Śledztwo początkowo umorzono, ponieważ pan Jan Wierzbicki, prokurator rejonowy z Iławy stwierdził, że: "Diler oszukał rolników tylko... częściowo. Nie chciał działać nieuczciwie, bo pieniądze jednak trafiły na konto firmy Farmer" - usłyszeliśmy w programie Interwencja w TV Polsat.

Według prokuratora to koronny dowód na uczciwość dilera. Wypowiedź prokuratora wyemitowano w telewizji Polsat w programie Interwencja. Dziennikarze śledczy szybko zweryfikowali tę informację. Okazało się, że  Zenon W. faktycznie  wpłacił pieniądze kupców na konto producenta. Jednak nie po to, by zapłacić za ich ciągniki, ale by uregulować własne zadłużenie. Dzięki tej informacji prokuratura wznowiła śledztwo.

Co na to firma Farmer?

Niestety spółka Farmer teoretycznie już nie istnieje. Jakiś czas temu ogłosiła upadłość. Syndyk masy upadłościowej firmy dysponuje co prawda mieniem, więc w teorii można by było odzyskać pieniądze. Wśród zabezpieczonych dóbr jest m.in. traktor. Sęk w tym, że prawo do niego rości sobie ponad 130 wierzycieli.

Obecnie pod adresem upadłego Farmera (sp. z o.o.) w Sokółce, przy ul. Białostockiej 200, działa nowa spółka... Farmer Traktor (sp. z o.o.). Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że niczym nie różni się ona od poprzedniej. Nadal produkuje ciągniki, chwali się nagrodą z 2013 roku za maszynę wyprodukowaną przez... poprzednika i odwołuje się do historii dawnej spółki. Odmawia jednak rozmowy z nami na temat problemu rolników.

- To sprawa poprzedniej spółki - słyszymy w słuchawce...

Podobał się artykuł? Podziel się!