PRZEGLĄD PRASY: Sadownicy na długo zapamiętają długi weekend 2007. Twierdzą, że takich przymrozków, a właściwie mrozu, jaki mieliśmy na przełomie kwietnia i maja tego roku, nie było od kilkudziesięciu lat. Nocami temperatura spadała nawet do minus 10 stopni Celsjusza. Mróz spustoszył sady. - To klęska. Prawdziwa tragedia - załamują ręce sadownicy z niemal wszystkich regionów kraju. Prognozują, że owoców będzie w tym roku niewiele, a ich ceny będą zapewne wysokie.

Świętokrzyskie słynie z sadów owocowych. Te największe, gdzie rosną jabłonie, znajdują się w okolicach Sandomierza, m.in. w gminie Dwikozy. Ostatnie przymrozki to dla sadowników katastrofa. W gospodarstwach sadowniczych szacuje się, że przemarzło około 60-70 proc. upraw.

Nie lepiej jest w innych regionach kraju. W tej sytuacji Związek Sadowników chce ogłoszenia klęski żywiołowej i wsparcia gospodarstw. W liście do premiera Kaczyńskiego sadownicy tłumaczą, że przymrozki wystąpiły w najgorszym terminie tuż przed lub w czasie kwitnienia drzew owocowych. Teraz, ich zdaniem, wielu gospodarstwom grozi bankructwo, bo korzystały z kredytów, których przy braku plonów nie będą miały z czego spłacać. Ostrzegają, że skutki mrozów, które zniszczyły plantacje, odczują też firmy współpracujące z sadownikami. Związek poprosił wojewodów: mazowieckiego, lubelskiego, świętokrzyskiego, łódzkiego, małopolskiego, wielkopolskiego, dolnośląskiego i kujawsko - pomorskiego o uznanie tych województw za obszar klęski żywiołowej.

O pomoc dla gospodarstw dotkniętych klęską sadownicy zaapelowali też do wicepremiera i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Podobał się artykuł? Podziel się!