Zła passa dalej prześladuje myśliwych. Po niedawnym wypadku w wyniku którego w okolicach Wągrowca zginął 57-letni rowerzysta, kolejny raz doszło do feralnej pomyłki. Tym razem ofiarą myśliwego stał się koń, omyłkowo wzięty za dzika.

61-letni myśliwy w miejscowości Grodno na północy Wielkopolski zastrzelił konia, który według właścicielki jest wart 40 tys. euro. Sprawca tłumaczył prokuraturze, myślał, że celuje do dzika.

Mężczyzna polował w okolicach Grodna, na północy Wielkopolski. Oddał strzał, przekonany, że celuje do dzika. Na nieszczęście myśliwego, strzał był celny, ale ofiarą stał się koń. Na domiar złego, koń zdaniem właścicieli był wart aż 40 tys. euro. Gospodarzowi, u którego był utrzymywany powierzyła go na przechowanie obywatelka Finlandii.

Myśliwy przyznał się do winy, ale twierdził, że stało się to przez przypadek. Jak tłumaczył sprawca, pomylił konia z dzikiem. Zdaniem przedstawiciela prokuratury zajmującej się sprawą, zachodzi uzasadniona wątpliwość czy ten mężczyzna dalej może być myśliwym jeśli nie potrafi należycie zidentyfikować celu.

Sprawca usłyszał zarzuty z ustawy o ochronie zwierząt, połączone z art. 288 kk, mówiącym o zniszczeniu lub uszkodzeniu cudzej rzeczy. Myśliwemu grozi do 5 lat więzienia.

Podobał się artykuł? Podziel się!