Podczas konferencji w Olsztynie lider PSL przedstawił liderów list wyborczych tej partii z woj warmińsko-mazurskiego. Jak mówił, ludowcy wystawili takich kandydatów, którzy w ostatnich latach potwierdzili swoje kompetencje i aktywność społeczną. "Nikt nie został przywieziony w teczce. Wszyscy wyrastali wśród was, kończyli wasze uczelnie, służyli w gminie, powiecie czy regionie" - powiedział.

Piechociński podkreślił, że najważniejsza przy ocenie kompetencji kandydatów była umiejętność budowy wspólnoty, "godzenia ludzi i wychodzenia im naprzeciw". Jego zdaniem, Polacy potrzebują solidarności, rozumianej jako wspólne pragnienie bycia ze sobą i dla siebie, a nigdy przeciwko sobie. Dlatego - jak mówił - potrzebna jest odbudowa politycznego centrum.

"PSL nie będzie stygmatyzować nikogo w tych wyborach. Nie prowadziliśmy i nie prowadzimy negatywnych kampanii politycznych, to nie nasza specjalność. Koncentrujemy się na swoim przesłaniu. Nikomu nie będziemy odbierać dobrych intencji, nikogo nie będziemy oskarżać, ale będziemy pokazywać dobre przykłady" - zapewnił.

Według prezesa PSL kandydaci do parlamentu z woj. warmińsko-mazurskiego nie tylko są przygotowani do tworzenia prawa, ale jednocześnie potrafią łączyć ludzi, a nie "dzielić, radykalizować i oczerniać". W kampanii będą oni pokazywać, co osiągnęła społeczność regionu w ostatnich latach. Liderem listy w okręgu olsztyńskim jest poseł Urszula Pasławska, a w elbląskim - wiceminister kultury Piotr Żuchowski.

Piechociński podczas czwartkowej konferencji kolejny raz zaapelował do prezydenta Andrzeja Dudy o odwołanie "nieprzemyślanego podwójnego referendum" i przeznaczenie zaoszczędzonych środków na wsparcie poszkodowanych przez suszę. Jak przypomniał, według prognoz w ciągu dwóch tygodni poza pasem nadmorskim nie są spodziewane większe opady, stan wielu rzek jest dramatycznie niski, a ponad 80 gmin podjęło już decyzje o dostarczaniu mieszkańcom wody pitnej.

"Dlatego i jako minister gospodarki i jako lider PSL wzywam do racjonalności, mądrości wspólnotowego myślenia, bo zbyt często polska polityka jest przeciwko sobie" - powiedział.

Szef ludowców przekonywał, że jego ugrupowanie chce zakończyć "świętą wojnę" pomiędzy PiS i PO. "Polska nie wytrzyma kolejnych 10 lat (wojny) PO-PiS, w której rywalizować będą ze sobą dwa alternatywne państwa, dwa style uprawiania polityki, a jakże często będzie po obu stronach dominowała chęć sprowadzenia tego do prostego hasła: im gorzej tym lepiej" - mówił Piechociński.

Jego zdaniem taki konflikt może powstrzymać jedynie "centrowa, ludowo-chrześcijańska, obywatelska i samorządowa formacja", jaką jest PSL. W jego ocenie, żeby tak się stało ludowcy muszą zdobyć w wyborach w całym kraju 12-15 proc. głosów. Jak zapewnił, wierzy, że taki wynik jest możliwy.

Podobał się artykuł? Podziel się!