PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Niewybuchy ciągle groźne – niedawno zginął rolnik

Niewybuchy ciągle groźne – niedawno zginął rolnik Wbrew pozorom nieodkrytych pozostałości wojennych jest w Polsce jeszcze sporo. Fot. KH

Autor: Tomasz Parzybut

Dodano: 02-12-2015 12:03

Tagi:

W zeszłym miesiącu doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Rolnik, który wyrównywał teren wokół stawu zginął, po tym gdy jego ciągnik najechał na pocisk z czasów II wojny światowej. Historia z Pięknych Łąk w województwie warmińsko-mazurskim zwróciła naszą uwagę, jak niebezpieczna może być praca na polu. Wbrew pozorom nieodkrytych pozostałości wojennych jest w Polsce jeszcze sporo.



- To cud, że nigdy nie doszło tu do tragedii. Mieszkam tutaj od 60 lat, a o pociski swojego czasu każdy się tutaj potykał – mówi Janusz Kawęski z Lubania.

To właśnie tutaj w 1945 roku odbyła się jedna z największych bitew pancernych w czasie II wojny światowej. Dolnośląskie miasteczko zostało wręcz zrównane z powierzchnią ziemi. Po wojnie saperzy przez wiele miesięcy oczyszczali teren, ale nie na tyle, by był on bezpieczny. Lubań czy Piękne Łąki w Gołdapi, w których w listopadzie doszło do tragicznego wypadku to nie odosobnione przypadki.

Tylko w ostatnim miesiącu saperzy byli informowani o niebezpiecznych ładunkach w: Galowicach, gm. Żórawina, Laskach, gm. Śliwice, Niewierzy w Wielkopolsce, Rybniku, Tuczempiu koło Jarosławia, Zbójni w powiecie golubsko-dobrzyńskim. Skala problemu jest ogromna, na niebezpieczne artefakty natrafia się w całej Polsce, a miejsca niebezpieczne nie ograniczają się tylko do tych, na których w czasie wojny dochodziło do działań wojennych.

- Gubi nas przede wszystkim rutyna – mówi saper z Dolnego Śląska. – Wydaje nam się, że znamy teren, na którym pracujemy od lat i wiemy o nim wszystko. Prawdą jest, że o położeniu granatów, bomb czy pocisków lotniczych nie wiemy tak naprawdę nic. Wielokrotnie przyjeżdżaliśmy do gospodarstw, gdzie przypadkiem w ogródku znajdowano arsenał broni. Ogródek setki razy przekopywano, ale nigdy wcześniej nie natrafiano na pociski. Podobnie jest ze zwykłymi gruntami. Sam zabezpieczałem ogromny pocisk w miejscu, gdzie prawdopodobnie nie wystrzelono nawet jednego pocisku. Znalazł się on tam przypadkowo. Samolot, który w czasie wojny leciał bombardować Wrocław upuścił jeden pocisk. Ten wbił się w ziemię i tak został. Z tego względu nigdy nie lekceważmy niebezpieczeństwa.

Jak się zachować?

Po natrafieniu w ziemi na podejrzany podłużny przedmiot należy niezwłocznie zadzwonić na policję, to ona jest odpowiedzialna za zabezpieczenie terenu. Nie ma co przy tym wpadać w panikę, pocisk, który przeleżał nietknięty w ziemi przez 70 lat, jest zardzewiały, dlatego ryzyko wybuchu jest niewielkie. Mimo wszystko trzeba dmuchać na zimne i nie dotykać, najlepiej nie zbliżać się, a przede wszystkim nie przenosić go w inne miejsce. Zazwyczaj do wybuchu dochodzi w trakcie rozbrajania bomb przez amatorów pirotechniki.

W przypadku rolnika z Pięknych Łąk doszło do bardzo nieszczęśliwego wypadku. Jego ciągnik prawdopodobnie najechał na pocisk, który eksplodował pod dużym ciężarem. Najwięcej zgłoszeń saperzy otrzymują wiosną i latem. Należy pamiętać o tym, że po natrafieniu na pocisk nie mają oni obowiązku przeczesywać całego pola. Zazwyczaj sprawdzane jest tylko najbliższe otoczenie wokół znaleziska.

 Tereny szczególnie narażone

Szczególną ostrożność warto zachować, kiedy nabywamy grunt od wojska. Dawne poligony są przepełnione niebezpiecznymi pociskami. Jeśli obecnie zarośnięty grunt, który wcześniej był terenem ćwiczeń wojskowych, chcemy doprowadzić do kultury użytkowej, warto pomyśleć o wynajęciu profesjonalnej firmy, która sprawdzi i oczyści teren z niewybuchów.

Jednak taka usługa jest bardzo kosztowna. Za oczyszczenie 1 ha terenu trzeba zapłacić od 4 do 11 tysięcy złotych. W Polsce rozminowywaniem terenów zajmuje się kilkanaście firm, które świadczą usługi przede wszystkim dla dużych podmiotów budujących drogi.

Tańszym, choć niekoniecznie efektywniejszym sposobem, jest skontaktowanie się z grupą eksploratorów. Większość z nich z chęcią i do tego często za darmo sprawdzi teren.

- W przypadku odnalezienia niewybuchu wbijamy w pobliżu drewniany palik z chorągiewką, by później saperzy mogli bez problemów odnaleźć niewybuch - mówi pan Norbert z Tłuszcza, który już wielokrotnie brał udział w podobnych wyprawach i jak dodaje nie bierze za to nawet złotówki.

- Zależy nam, by dobrze żyć z rolnikami. Często, szczególnie w weekendy, większą grupą chodzimy po polach w poszukiwaniu monet, najwięcej trafia się ich wtedy, kiedy ziemia jest zaorana. Często trafiamy na rolników. Nie zawsze są zadowoleni z naszej obecności, dlatego tak ważna jest współpraca – kończy.

Swoją drogą, zły odbiór przez rolników wynika często z faktu, że detektoryści są tak przejęci odkrywaniem skarbów, że po wydostaniu z ziemi puszki czy kapsla często zostawiają po sobie doły.

Wbrew pozorom niewypały bardzo często zalegają także na dnach jezior i stawów.

– Po wojnie pewnym niechlubnym standardem było wyrzucanie niebezpiecznych pocisków do wody – potwierdza pan Norbert z Tłuszcza.

Wróćmy jeszcze do pana Janusza z Lubania, który z „wojennymi wykopaliskami” – i to nie tylko wybuchowymi – ma spore doświadczenie. Jak zatem prowadzić prace na terenie wysokiego ryzyka?

– Panie, ja nie raz myślałem, że jestem już „po tamtej drugiej stronie” za każdym razem jak pod traktorem coś tam zachrzęściło. Raz trafiłem na jakiś bagnet, później były złomy, bywały jednak niebezpieczne pozostałości. We wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek. Z doświadczenia wiem, że niebezpieczeństwo czyha najbliżej lasu, to chyba tam były prowadzone najbardziej zaciekłe walki i tam najbardziej uważam - opowiada pan Janusz.

Przy okazji warto pamiętać, że wydobywanie i przechowywanie ładunków wybuchowych jest zabronione. Za ich nielegalne posiadanie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (5)

  • dromader 2015-12-03 19:04:59
    Do Pawelwro , he,he,he , Wołoszański -dobre , nie zawsze byłem rolnikiem , chor.rez. z-ca d-cy patrol rozminowania , troszkę tego żelastwa widziałem he,he , he
  • Tomek Parzybut 2015-12-03 10:13:25
    Szanowni Państwo,
    Dziękuję za bardzo merytoryczne komentarze. Zgadzam się z Państwem, że na Wrocław spadały bomby i do tego były one zrzucane przez bombowce. Jednak w bombardowaniu miasta uczestniczyły głównie radzieckie bombowce Pe 2 oraz SU 4, ten ostatni był wyposażony m.in. w pociski rakietowe . Wbrew pozorom bombowce nie muszą mieć na swoim pokładzie wyłącznie bomb. Dla przykładu popularny niemiecki Heinkel He 177 był prócz bomby wyposażony w torpedy lotnicze a nawet w miny morskie. Odnośnie drugiego komentarza, kontrowersyjną informację przekazał mi jeden z saperów. Nie mamy tu jednak najmniejszej wątpliwości, że przy ładunkach wybuchowych czy to starych czy to nowych trzeba zachować maksimum ostrożności.
    Pozdrawiam serdecznie
  • pawelwro 2015-12-03 06:54:55
    Do Dromader, wydaje mi się, że niewiele widziałeś pocisków, a swoją wiedzę podpierasz kilkoma odcinkami Wołoszańskiego,pociski były i są w samolotach wojennych. A o pociskach choćby rakierowych to nie słyszałeś? Sporo tego żelastwa zalega jeszcze w ziemii
  • Ja 2015-12-02 22:12:04
    Kolego dromader, zbyt wiele wymagasz od osoby, która nie wie, że samolot lecący bombardować Wrocław z pewnością miał na pokładzie olbrzymie bomby, anie pociski. Najwyraźniej jednak modne jest ostatnio obnoszenie się ze swoją ignorancją, więc czemużby nie pisać głupot na temat materiałów wybuchowych? Nasze społeczeństwo najwyraźniej zmierza ku Idiokracji i po części sami jesteśmy temu winni.
    Stanowczo protestuję przeciwko szerzeniu fałszywego poglądu, jakoby bombowce prowadziły bombardowania przy pomocy pocisków. Niechaj cały naród wie, że do tego celu używane były bomby i to często wielotonowe.
  • dromader 2015-12-02 20:11:38
    Do autora artykułu , jeżeli nie wiem o czym piszę , to zasięgam informacji z dobrego żródła .
    Twierdzenie , że po 70 latach i zardzewieniu niewypał lub niewybuch jest mniej grożny jest parodią zdrowego rozsądku . Materiał wybuchowy i inicjujący , jest tak samo grożny , a nawet bardziej , gdyż staje się mniej stabilny , wystarczy niekiedy lekkie działanie mechaniczne i BUM .
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.166.160.105
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!