- To cud, że nigdy nie doszło tu do tragedii. Mieszkam tutaj od 60 lat, a o pociski swojego czasu każdy się tutaj potykał – mówi Janusz Kawęski z Lubania.

To właśnie tutaj w 1945 roku odbyła się jedna z największych bitew pancernych w czasie II wojny światowej. Dolnośląskie miasteczko zostało wręcz zrównane z powierzchnią ziemi. Po wojnie saperzy przez wiele miesięcy oczyszczali teren, ale nie na tyle, by był on bezpieczny. Lubań czy Piękne Łąki w Gołdapi, w których w listopadzie doszło do tragicznego wypadku to nie odosobnione przypadki.

Tylko w ostatnim miesiącu saperzy byli informowani o niebezpiecznych ładunkach w: Galowicach, gm. Żórawina, Laskach, gm. Śliwice, Niewierzy w Wielkopolsce, Rybniku, Tuczempiu koło Jarosławia, Zbójni w powiecie golubsko-dobrzyńskim. Skala problemu jest ogromna, na niebezpieczne artefakty natrafia się w całej Polsce, a miejsca niebezpieczne nie ograniczają się tylko do tych, na których w czasie wojny dochodziło do działań wojennych.

- Gubi nas przede wszystkim rutyna – mówi saper z Dolnego Śląska. – Wydaje nam się, że znamy teren, na którym pracujemy od lat i wiemy o nim wszystko. Prawdą jest, że o położeniu granatów, bomb czy pocisków lotniczych nie wiemy tak naprawdę nic. Wielokrotnie przyjeżdżaliśmy do gospodarstw, gdzie przypadkiem w ogródku znajdowano arsenał broni. Ogródek setki razy przekopywano, ale nigdy wcześniej nie natrafiano na pociski. Podobnie jest ze zwykłymi gruntami. Sam zabezpieczałem ogromny pocisk w miejscu, gdzie prawdopodobnie nie wystrzelono nawet jednego pocisku. Znalazł się on tam przypadkowo. Samolot, który w czasie wojny leciał bombardować Wrocław upuścił jeden pocisk. Ten wbił się w ziemię i tak został. Z tego względu nigdy nie lekceważmy niebezpieczeństwa.

Jak się zachować?

Po natrafieniu w ziemi na podejrzany podłużny przedmiot należy niezwłocznie zadzwonić na policję, to ona jest odpowiedzialna za zabezpieczenie terenu. Nie ma co przy tym wpadać w panikę, pocisk, który przeleżał nietknięty w ziemi przez 70 lat, jest zardzewiały, dlatego ryzyko wybuchu jest niewielkie. Mimo wszystko trzeba dmuchać na zimne i nie dotykać, najlepiej nie zbliżać się, a przede wszystkim nie przenosić go w inne miejsce. Zazwyczaj do wybuchu dochodzi w trakcie rozbrajania bomb przez amatorów pirotechniki.

W przypadku rolnika z Pięknych Łąk doszło do bardzo nieszczęśliwego wypadku. Jego ciągnik prawdopodobnie najechał na pocisk, który eksplodował pod dużym ciężarem. Najwięcej zgłoszeń saperzy otrzymują wiosną i latem. Należy pamiętać o tym, że po natrafieniu na pocisk nie mają oni obowiązku przeczesywać całego pola. Zazwyczaj sprawdzane jest tylko najbliższe otoczenie wokół znaleziska.

 Tereny szczególnie narażone